2014/02/10

Zużycia: Styczeń 2014

Z Londynu wróciłam tydzień temu, jednak nadmiar obowiązków i braku wolnego weekendu sprawił, że nie umiałam zebrać się do napisania postów - stąd tydzień przerwy. Z małym poślizgiem wracam do Was z zużytymi produktami ze stycznia, natomiast już w środę pierwsze nowości - nie tylko z Anglii.



Alterra Chusteczki Aloesowe do demakijażu - pozycja obowiązkowa w mojej kosmetyczce co miesiąc. Tanie i dobre, choć wiem że mają tyle samo zwolenników, co przeciwników ;) 


YSL Faux Cils - to jedna z najlepszych maskar jakie miałam. Daje tzw. dramatyczny efekt - dobrze wydłuża i pogrubia rzęsy. Uwielbiam także jej...zapach :) Jedyny minus - dość szybko staje się sucha.


Yves Rocher Balsam regenerujący - wersja migdałowa jest moją ulubioną. Zapach jest piękny i otulający. Jeśli chodzi o wartości pielęgnacyjne, również nie mam nic do zarzucenia, choć raczej jest to produkt profilaktyczny, niż na większe awarie.


Lirene Demakijaż Oczu Płyn łągodzący - tu niestety nie napiszę pozytywnych słów. Płyn nie radził sobie z oczyszczaniem oczu nawet z lekkiego makijażu. Łagodzić, też nie łagodził - energiczne pocieranie wacikiem nie było zbyt komfortową czynnością :) 


Aussie Mega Shampoo - kolejny Aussie, i kolejne rozczarowanie. Na początku wszystko pięknie, a potem...Już dawno nie miałam tak obciążonych włosów po żadnym szamponie. 


Balea Dusch&Creme - kolejna stała pozycja w mojej kosmetyczce :) Uwielbiam!


Schwarzkopf Taft 3 Weather - z reguły jak kupuję lakier do włosów, to jest to Taft. Miałam już różne wersje i szczerze mówiąc nie zauważam wielkiej różnicy między nimi. Wszystkie spełniają swoje zadanie.


Comodynes Age Prevention - serum, które kupiłam przez przypadek na promocji w TK Maxx, okazało się być jednym z lepszych jakie miałam. Bardzo szybko się wchłaniało, świetnie nawilżało i zmniejszało przetłuszczanie skóry. Jeśli kiedyś na nie traficie, bierzcie bez namysłu!

To tyle - następne zużycia już za miesiąc.

17 komentarzy:

  1. Myślałam że Aussie będzie hitem, a tu zewsząd negatywne opinie... Zaciekawiłaś mnie maskarą z YSL :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że jedyny produkt Aussie który ewentualnie może przypaść włosom do gustu to odżywka 3 Minute Miracle Reconstruction... Co do reszty to mam takie samo zdanie jak inni.

      Usuń
  2. Używałam tych chusteczek z Alterry. Mają świetny zapach! Dla mnie były jednak zbyt "suche", za mało nasączone. Albo trafiłam na kiepskie opakowanie (nie zauważyłam, by było gdzieś naderwane), albo po typowych chusteczkach dla bobasów, których zazwyczaj używam, jestem po prostu przyzwyczajona do bardziej nasączonych.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. z niecierpliwością czekam na post zakupowy z Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z kolei byłam zadowolona z płynu lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a miałam się skusić na ten szampon z Aussie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam żadnego z tych produktów oprócz żeli Balea, które bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większości kosmetyków nie znam, znam za to chusteczki Alterry i u mnie niestety przyczyniły się do uczulenia :( A szkoda, bo z tego, co czytam, wiele dziewczyn bardzo je lubi.

    OdpowiedzUsuń
  8. całkiem tego sporo, jestem ciekawa jakby spisały się u mnie chusteczki z alterry ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne opakowanie kremu pod oczy. A ten aussie to jedyny szampon, który robi objętość(ale nigdy nie używam go regularnie, jedynie jak gdzieś wychodzę)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic z tego nie miałam, chyba skuszę się na wypróbowanie tych chusteczek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię te chusteczki Alterry, muszę do nich wrócić, bo się stęskniłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam żele pod prysznic z Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aussie tez bylo dla mnie rozczareowaniem

    OdpowiedzUsuń
  14. nigdy nie widzialam takiego serum, ogólnie w tkmaxx w gdyni mało ciekawych kosmetykow;/

    OdpowiedzUsuń