• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą landbis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą landbis. Pokaż wszystkie posty

2011/09/04

Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie firma z dalekiego kraju - Hong Kongu - z propozycją współpracy. Mowa o znanej Wam pewnie z innych blogów KKCenterHK.


Z oferowanych mi produktów zdecydowałam się na eyeliner marki Landbis - od dawna chciałam wypróbować eyeliner w pisaku, więc skorzystałam z okazji.

PEŁNA NAZWA PRODUKTU

Landbis Pink Easy Liquid Eyeliner

KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA

Miniaturowe opakowanie eyelinera - w sam raz do poprawek makijażu w ciągu dnia. Możesz go z łatwością schować do torebki, gdy idziesz na imprezę. Aplikator pozwala na szybkie i precyzyjne nałożenie produktu. Wytrzymuje cały dzień bez rozmazywania, blaknięcia czy ścierania się.

Cena

$9,80 za 1,25 g do kupienia tutaj http://www.kkcenterhk.com/m90/LANDBIS/index.html

MOJA OPINIA

Produkt przybywa do nas w uroczym, różowym opakowaniu przypominającym długopis, które jednak przy bliższym poznaniu jest dosyć tandetne - łatwo schodzą z niego czarne napisy, no i jest takie...plastikowe. Ale jak wiadomo opakowanie nie jest najważniejsze, liczy się to co jest w środku. Znajdujący się w opakowaniu liner przypadł mi do gustu. Nie znaczy to, że nie ma wad - ale o tym za chwilę. Po pierwsze jestem zachwycona sposobem aplikacji - tak jak wspomniałam jest to mój pierwszy eyeliner w pisaku i już wiem, że nie ostatni. Rach, ciach i prosta kreska jest na naszej powiece. Możemy pogrubiać do woli, cieniować - aplikator jest genialny, choć trochę czasu zajmuje opanowanie trzymania pisaka tak, żeby tusz jednostajnie z niego płynął. Końcówka aplikatora jest bardzo cienka, dzięki czemu możemy narysować ładne kreski na dzień. Gdy chcemy bardziej dramatycznego efektu, będziemy musiały się trochę namazać, ale jest to do zrobienia. Kolejnym aspektem produktu jest jego pigmentacja - nie jest to eyeliner dzięki, któremu uzyskamy smoliste czarne krechy. Daje półprzezroczyste kreski, ale nie traktuję tego jako wadę - wiadomo, że teatralny makijaż nie wszędzie jest mile widziany, dlatego ten eyeliner może stanowić alternatywę na dzień. Ale koniec słodzenia - teraz o wadach. Mianowicie - trwałość. Producent obiecuje całodniowe trzymanie się produktu na powiece, no i niestety ale trochę mija się z prawdą. W połowie dnia produkt stopniowo zaczyna znikać. Nie odbija się na powiece, po prostu w naszej kresce robią się prześwity, które trzeba w ciągu dnia uzupełnić. Zaznaczę jednak, że mam szczególnie trudną skórę do makijażu - wiadomo,że na tłustej cerze trwałość kosmetyków może być krótsza. Wydaje mi się również, że produkt podobnie jak mazaki z dzieciństwa po jakimś czasie będzie zasychać - są to tylko moje obawy, nie wady. Poza trwałością i tandetnym wykończeniem opakowania, nie mam co do tego produktu zastrzeżeń :)