• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...

2011/04/09

Po raz pierwszy pokazuje na blogu jak ubieram się na co dzień. Nie mam ambicji zostania tzw. szafiarką, ale outfitowe wpisy będą pojawiały się od czasu do czasu.

Nie ubieram się jakoś szczególnie stylowo - wolę być ubrana zachowawczo i trochę nudno, niż być bardziej przebraną niż ubraną. Nie mam ulubionego bloga szafiarskiego, choć kilka śledzę regularnie.

Jak ubieram coś czarnego to z reguły reszta stroju jest w szarościach lub innych burych kolorach. Nie trawię jakoś w stroju kontrastów z czarnym, więc raczej unikam połączeń typu czarny-różowy, czarny-czerwony itp. (ale nigdy nie mówię nigdy ;))  Choć akurat połączenie czarny - biały uważam za klasykę, która nigdy się nie znudzi.

A więc tak wyglądam dzisiaj ;)






Na sobie mam:

ramoneska - H&M
bluzka ze sztucznego jedwabiu - Benetton
dwukolorowe getry - The Furies (kupione na http://www.revolveclothing.com/)
buty - Nine West 
torebka - Primark

+
bransoletki - Lilou, Pandora, ASOS
zegarek - ponad 20 letni Seiko od mojej mamy 

2011/04/08

Jeżeli miałabym wybrać swoją ulubioną część biżuterii z pewnością byłyby to bransoletki, zegarki i inne nadgarstkowe sprawy. Nie znaczy to oczywiście, że nie darzę miłością naszyjników czy pierścionków - co to to nie ! Cenię bransoletki za to, że w szybki sposób potrafią dodać odrobinę elegancji nawet do prostych strojów. Poza tym tak ładnie wygląda dłoń z biżuterią na nadgarstku, że czasem aż trudno oderwać od niej wzrok ;)

A oto kilka rzeczy, z którymi ostatnio się nie rozstaję (ach jak cieszy mnie trend noszenia kilku bransoletek na jednej ręce :))


Moja Lilou. Jak maniak nadgarstkowych ozdobników jestem niestety bardzo podatna na tego typu modne gadżety. Tą dostałam od mojego narzeczonego - tak na wszelki wypadek, żebym zawsze wiedziała do kogo należy moje serce ;) W planach mam zakup kolejnej - tym razem na sznurku w jakimś jaskrawym kolorze.


Pandora. Docelowo ma być szaro - pudroworóżowa. Jest prezentem od moich rodziców, za co jestem bardzo wdzięczna, bo nie zrujnowała mojego portfela. Choć niestety każdy kolejny koralik jest dosyć sporym wydatkiem, toteż jej uzupełnienie zajmie mi trochę czasu.


Zauroczył mnie swoim nawiązaniem do kultowych casio, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Jest z ASOSa. Bardzo polecam biżuterię i zegarki z tego sklepu, są na prawdę dobrej jakości (o wiele lepszej niż np. H&M, gdzie biżuteria "zachodzi" gdzieś po pół roku).


Kolejny zegarek z ASOS. Spodobała mi się nietypowa, ozdobna bransoleta. Niestety odczytanie na nim godziny jest na nim bardzo trudne - posiada tylko 4 kreseczki wyznaczające godzinę (tak - mam problem z takimi zegarkami :)) Mimo to jest jednym z moich ulubionych gadżetów.


Zawsze lubiłam paski z męskich zegarków, więc gdy zobaczyłam tą bransoletkę nie mogła jej sobie odpuścić. Sygnowana jest nazwiskiem Marca Jacobsa, pochodzi z jego tańszej linii Marc by Marc Jacobs - od czasu do czasu lubię siebie rozpieścić czymś ze znanym nazwiskiem :)

2011/04/06

Uwielbiam seriale :) Zawsze muszę mieć kilka w zanadrzu, żeby sobie oglądać wieczorami, gdy chce się zrelaksować. Krótko opiszę kilka tytułów, które oglądam lub oglądałam regularnie (ale niestety się skończyły...) i które zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy :)

Modern Family






Najnowsze odkrycie serialowe. Jest to serial typu mockumentary, czyli stwarzający pozory bycia dokumentalnym. Serial jest o dużej rodzinie - jest w niej 60-letni facet z dużo młodszą żoną, nadopiekuńcza matka i nieogarnięty mąż i jest para gejów, która właśnie adoptowała wietnamskiego bobasa - każdy znajdzie coś dla siebie. Jest na prawdę przezabawny - trwa tylko 20 minut, ale w trakcie tego czasu na pewno kilka razy popłaczecie się ze śmiechu ;)


Flight of the Conchords




Flight of the Conchords jest na prawdę istniejącym zespołem z Nowej Zelandii. Na podstawie swoich doświadczeń (choć chyba nie do końca ;)) stworzyli serial o takiej samej nazwie. Opowiada on o dwóch nieudolnych muzykach - ich podbojach miłosnych, próbach podboju rynku muzycznego i równie nieudolnym menadżerze Murreyu. Przede wszystkim jednak bawią ich piosenki o niczym i o wszystkim. Do dziś czasem je nucę ;) (serial na razie nie jest wznawiany).

Extras

Jeśli ktoś lubi brytyjski, czasem obraźliwy humor - ten serial jest dla niego. Andy i Maggie to para statystów, a zarazem również najlepsi przyjaciele. Razem komentują swoje życie czasem w bardzo niewybredny sposób, często popełniają gafy, a ich życie to pasmo niepowodzeń. W roli głównej występuje Ricky Gervais - znany komik - i serial utrzymany jest w podobnym stylu co jego skecze. W każdym odcinku występuje gość specjalny - wśród nich znaleźli się m/in Chris Martin z Coldplay, David Bowie i Kate Winslet.

How I met your mother
Ten serial pewnie wielu z nas dobrze zna. Dla mnie to taka współczesna wersja "Przyjaciół" z tym, że o wiele bardziej śmieszniejsza :) Cały serial jest jedną wielką opowieścią jak Ted Mosby poznał swoją żonę, z tym że nie jest to tandetne love story, ale przezabawna historia o życiu grupy przyjaciół. Serial ma już kilka sezonów, a nadal każdy z odcinków trzyma poziom :) Moja ulubiona postać ? Barney - jego teksty mnie rozbrająją.W Polsce serial jest emitowany przez Comedy Central.

The Office

I na koniec serial, którym zaraził mnie mój narzeczony. Jest to również serial typu mockumentary, stworzony na podstawie brytyjskiego serialu BBC o tym samym tytule. Głównymi bohaterami są pracownicy firmy sprzedającej papier i ich nadmiernie cool szef Michael. Niestety ostatnio z serialu odszedł Steve Carell, który zdecydowanie jest największą gwiazdą tego serialu. Zobaczymy co będzie dalej.


Oczywiście oglądam także Gossip Girl - jest to pozycja obowiązkowa ;) Czasem nawet oglądam stare odcinki jak mi się nudzi. Potajemnie kocham się w Chucku i marzę o ubraniach Blair (już mniej tajemnie :)) 
Z polskich seriali regularnie oglądam "Usta Usta", który jak na polskie warunki jest rewelacyjny :)

2011/04/05



Dziś tak jak obiecałam coś dla wielbicieli szpinaku...i makaronu oczywiście ;)

Co potrzebujemy ?

makaron spaghetti
ok. 200 gram szpinaku (ja użyłam mrożonego z Hortexu)
pół cytryny
ok.100-150 gram łososia wędzonego
120 gram śmietany 18 % (trochę więcej niż pół kubeczka)
kulka mozzarelli
masło
oliwa z oliwek

Co robimy ?

Najpierw nastawiamy wodę i gotujemy makaron, żeby oszczędzić czas - a w międzyczasie przygotujemy szpinakowy sos. Na patelni na małym ogniu roztapiamy trochę masła i wrzucamy szpinak - czekamy aż się rozmrozi i zamieni w "papkę". Następnie dodajemy śmietanę - delikatnie rozprowadzamy ją łyżką w szpinaku. Na małej tarce ścieramy skórkę z połówki cytryny do naszej patelni ze szpinakiem i dodajemy 1 łyżkę soku z cytryny. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gdy makaron będzie już ugotowany, odcedzamy go i wrzucamy na patelnię z sosem. Cały czas podgrzewając dodajemy do makaronu cząstki łososia wędzonego i pokrojoną mozzarellę. Mieszamy wszystko do momentu, aż mozzarella zacznie się topić. Jeśli makaron okaże się zbyt suchy, możesz do niego dodać łyżkę oliwy :)

Smacznego ;)

2011/04/02

Jestem wielbicielką makaronu pod każdą postacią. W tygodniu muszę zjeść choć jeden raz pastę - inaczej jestem na prawdę nieszczęśliwa ;) Najczęściej improwizuje i robię makaron z tym co akurat znajdzie się w lodówce, a że tym razem znalazły się w niej krewetki to wybór był prosty.



Krewetki dzień wcześniej zalałam marynatą przez co były bardzo aromatyczne.

Marynata:
4 łyżki oliwy z oliwek
3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
pół limonki (wyciśnięty sok)

Taką marynatą polewamy rozmrożone krewetki i przykrywamy miseczkę szczelnie folią. Wkładamy do lodówki na min. parę godzin.



Przepis na makaron oparłam na klasycznym spaghetti aglio olio e peperoncino, czyli spaghetti z czosnkiem, ostrą papryczką i oliwą.


Makaron:

gniazdka tagliatelle (ilość w zależności od apetytu ;))

papryczka chilli
4 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
bazylia

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy na nią posiekaną drobno papryczkę i pokrojony w plastry czosnek. Smażymy do momentu, aż oliwa przejmie aromat papryczki i czosnku. Należy uważać, żeby czosnek usmażył się na złoto, a nie na brąz, bo może zgorzknieć i popsuje nam smak. Gdy oliwa stanie się aromatyczna wyciągamy z niej papryczkę i czosnek i wrzucamy na nią krewetki z marynaty. Pozostałą marynatę zostawiamy - jeszcze się nam przyda. Krewetki smażymy kilka minut na dużym ogniu. Gdy są usmażony wrzucamy na patelnię ugotowany makaron, paprykę i czosnek i mieszamy wszystko, żeby składniki równomiernie się rozłożyły. Na samym końcu wylewamy na makaron resztę marynaty z krewetek i sypiemy  bazylią.

Makaron jest na prawdę pyszny - polecam przede wszystkim miłośnikom prostej kuchni ;)

Przed podaniem możemy także skropić makaron sokiem z cytryny/limonki lub posypać parmezanem.

Smacznego :)

2011/03/18

Podzielę się z Wami opinią na temat paru kosmetyków goszczących w mojej łazienkowej szafce. Niektóre z nich na stałe zamieszkały w mojej łazience, inne pojawiły się tam pierwszy raz i zarazem ostatni. A więc:


Estee Lauder Sparkling Clean Purifying Mud

Zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o oczyszczanie skóry. Kończy mi się właśnie pierwsze opakowanie - starczyło mi na prawie pół roku przy codziennym myciu twarzy ! Najważniejsza zaleta - super oczyszcza (skóra po jego użyciu jest bardzo gładka w dotyku, odczuwalne odświeżenie) i nie przesusza. Należy uważać jednak, by w czasie mycia twarzy nie dostał się do oczu - jest to na prawdę nieprzyjemne ;) Zamawiałam go na ebay ze Stanów - z przesyłka po przeliczaniu zapłaciłam za niego ok.80 zł. Sephora zdziera ;)

Rene Furterer Curbicia Shampoo

Kupiłam go zachęcona zapewnieniami producenta, że wystarczy nim myć włosy 2 razy w tygodniu, by były świeże i puszyste przez resztę czasu. Niestety tak nie jest. Owszem szamponem myje włosy(a raczej stosuję jako szampon-maskę jak zaleca producent) 2 razy w tygodniu, bo ma silne działanie oczyszczające i może przesuszać włosy przy codziennym stosowaniu, ale przez resztę dni muszę wspomagać się szamponem do codziennego stosowania. Nie przyniósł mi żadnej poprawy na moje wciąż przetłuszczające się włosy. Nie polecam ! Cena ok. 70 zł na allegro.


The Body Shop Spiced Vanilla Body Butter

Kupiłam na poświątecznych przecenach w TBS. Niestety nie polubiliśmy się. Balsam zamiast nawilżać na dłuższą metę przesusza, a po ulotnieniu się zapachu wanilii czuć wyraźnie alkohol. Jest to już drugi produkt Body Shopu na którym się przejechałam (pierwszym był Malinowy Lotion do ciała). Cena ok. 19 zł.

Tony & Guy Detox Shampoo

Szampon do zadań specjalnych. Używam go za każdy razem gdy na moich włosach jest dużo lakieru lub pianki do włosów (a zdarza się do dość rzadko). Doskonale oczyszcza włosy ze wszystkich zanieczyszczeń. Nie podrażnia, jednak nie polecam do codziennego mycia włosów. Można go dostać w sieci SuperPharm w fajnych promocjach. Ja za swój dałam chyba 30 zł.


Culture Bio Yves Rocher Krem na dzień

Kupiłam zachęcona dobrymi opiniami na Wizażu i potwierdzam - jest super. Bardzo lekki, idealnym pod makijaż. Dobrze nawilża, skóra przy regularnym używaniu staje się bardziej promienna i wygląda zdrowiej. Plusem jest to, że ma status kosmetyku organicznego,a wszystkie niezdrowe dla naszej skóry składniki ograniczone są do minimum. Cena na allegro około 30 zł. Bardzo wydajny.

Yes to carrots Krem do skóry suchej/wrażliwej

Jeden z lepszych kremów jaki miałam ! Doskonały, gdy mojej skórze jest źle na tym świecie. Duża dawka witamin przywraca blask, super nawilża i nieziemsko pachnie. Konsystencja może wydawać się dosyć tłusta, ale bardzo dobrze się wchłania. Polecam zamawianie kosmetyków na ebay albo na allegro - cena prawie połowę niższa niż w Sephorze - ok.40 zł.


OPI Hong Kong Collection Set

Jestem maniaczką lakierów do paznokci, więc w mojej kosmetyczce nie mogło zabraknąć słynnych lakierów OPI. Nie łudźcie się jednak, że trzymają się one na paznokciach niż przeciętny lakier (może na odpowiednio przygotowanych z utwardzaczami, nablyszczaczami itd. - na moich niestety nie). Brak trwałości wynagradza jednak komfort malowania - tymi pędzelkami nie da się źle pomalować paznokcia ! Przy niektórych kolorach wystarcza jedna warstwa by całkowicie pokryć płytkę paznokcia. Wybór kolorów również imponujący. Do zestawu dołączono preparat wysuszający lakier Rapidry Top Coat, który jest rewelacyjny - po pięciu minutach wszystkie warstwy lakieru są wystarczająco wysuszone, by bez obaw wykonywać nawet najbardziej inwazyjne prace domowe np. pomywanie ;) Cena na allegro (zestaw 4 mini lakierow) - 45 zł. Polecam również ebay gdzie lakiery (pełen wymiar) można zamówić za ok. 25-30 zł z przesyłką.


MUFE Flash Color Pot

Kremowy pigment mogący służyć jako liner, cień do powiek czy nawet do charakteryzacji typu malowanie ran ;) Ja używam go głównie jako pierwszego lub drugiego i niestety, ale jestem z niego niezadowolona. Pigment praktycznie nigdy nie wysycha (nawet po przypudrowaniu tak jak każe producent) przez co bardzo łatwo się rozmazuje, odbija na powiece itd. Więc na razie leży w kosmetyczce i czeka na lepsze czasy :) Kupiony w Sephorze na przecenie - 55 zł.

Korres Masło do ust (Granat)

Pierwszy produkt do ust, który może konkurować ze sławnym Carmexem. Firma Korres słynie z kosmetyków naturalnych - można ją dostać m.in. w Sephorze, ale polecam szukać na Ebay szczególnie wśród greckich sprzedawców. Masełko ma cudowny zapach i daje bardzo delikatny kolor na ustach. Daje radę nawet mocno spierzchniętym ustom. Cena na ebay z przesyłką to ok.20-25 zł.


Smashbox High Definition

Rewelacyjny podkład ! Jest bardzo lekki i daje naturalne wykończenie - można stopniować jego krycie bez obawy o efekt maski. Przy dobrze dobranym kremie pod podkład wytrzymuje na twarzy cały dzień. Jeśli szukasz jednak podkładu o silnym kryciu, który pokryje wszystkie niedoskonałości, to nie jest to podkład dla Ciebie. Posiadaczki bezproblemowych skór będą jednak zadowolone ;) Jedynym minusem jest jego wydajność - podkład mam niecałe 2 miesiące a jak widać zostało mniej niż połowa.Baaaardzo duży wybór kolorów. Cena ok.90 zł na allegro.

L'oreal Studio Secrets High Definition

Bardzo dobry podkład za rozsądną cenę. Jest to podkład z profesjonalnej linii L'oreala, która niestety nie jest dostępna w Polsce, no ale od czego jest allegro. Bardzo naturalne wykończenie przy średnim kryciu. Stosuję go głównie, jeśli moja skóra ma "gorsze dni". Wybór kolorów jest bardzo duży - posiadana 'różane' odcienie co wg mnie jest dużym plusem. Cena ok. 30 zł na allegro.


Chanel Le Vernis Nail Colour

Dodaję ku przestrodze dla każdego, kto wpadłby na pomysł by wydać na lakier do paznokci więcej niż 50 zł ;) Miałam chyba słabszy dzień kiedy go kupowałam i dałam się namówić miłej pani w Douglasie. Cóż mogę powiedzieć...lakier jak lakier. Jakość bardzo średnia w stosunku do ceny - z pędzelka wypadają mi włoski, czasem odpryski pojawiają się nawet po 1-2 dniach. Przy 2-3 warstwach bardzo długo schnie. Plus za długi czas przydatności - po pół roku nadal ma tą samą płynną konsystencję. Cena - 75 zł w Douglasie (promocja).

Essie Lakier do paznokci

Bardzo dobrej jakości lakiery, choć trochę ustępują OPI. Mają gorszej jakości pędzelek, który gorzej prowadzi się po płytce. Super kolory i dosyć dobra trwałość wynagradzają jednak ten fakt. Z reguły utrzymuje się do 4-5 dni co uważam za dość dobry wynik. Niestety szybko gęstnieje. Cena na ebay ok. 27 zl z przesyłką.


Mam nadzieję, że choć część recenzji okaże się przydatnych :)

2011/03/14

Na szczęście pasuje ;) Jeszcze koło lipca dam ją trochę to zwężenia w talii - no chyba, że przytyję to nie będzie to konieczne.

Była tak pięknie zapakowana, że aż muszę się pochwalić :)


   Już myślę na co wykorzystam pudło w przyszłości :)



Sukienka była zapakowana w firmowy pokrowiec. Dostałam również miarkę krawiecką z racji tego, że były to moje pierwsze zakupy (i pewnie ostatnie ;p). A za kartonem mój pierwszy doradca i pomocnik w rozpakowywaniu pudła ;)

2011/03/13







Moi rodzice kupili sobie psa. Śmieję się, że postąpili bardzo sprytnie, bo teraz codziennie ich odwiedzam ;> Sunia nazywa się Zoja - na zdjęciu ma troszkę ponad 2 miesiące, ale teraz ma już 4,5 i jest dużym psim klockiem. Rodzice zapierali się, że już nigdy nie będą mieć psa po tym jak w lipcu zeszłego roku po 13 latach opuściła nas Baia. No ale wszystkim brakowało witającego mokrego pyska, słodkich fafli i merdającego ogonka - wybór padł na buldożerka i była to jedna z najlepszych decyzji jaką rodzice mogli podjąć ;)