Dziś w priorytetach mojej pożądliwej duszy znalazła się rzecz niezbędna w mojej szafie (ależ oczywiście!). Jeśli nie spełnię tej zachcianki zapewne moje życie straci sens, a humor straci na jakości. Chcąc więc oszczędzić cierpień sobie, ale i otoczeniu najpewniej w trakcie zakupów z Londynie spełnię te 'chciejstwo'. A tak zupełnie na serio - cierpię na brak małych torebek! Czas to nadrobić. Co tym razem znalazło się w zasięgu mojego zakupowego radaru? Selma Mini sygnowana przez Michaela Korsa.



Chodź do mamusi!