Ostatnim przystankiem Waszej wirtualnej podróży po Portugalii była Braga - dziś natomiast zabiorę Was do Porto, następnie odwiedzimy na chwilę Hiszpanię i zatrzymamy się na dłużej na cudownym wybrzeżu Algarve.
Porto powitało nas mgliście. Na zdjęciu pozycja a la syrena morska.
Czymże byłaby wycieczka do Porto bez odwiedzenia winnicy :)
Na drugi dzień czekał nas dosyć długi przejazd na terytorium Hiszpanii - na tym etapie wycieczki byłam już na prawdę zmęczona, więc gdy przyjechaliśmy do Santiago de Compostela byłam trochę rozczarowana. Owszem miasto było ładne, ale chyba niewarte jechania 4 godzin w jedną stronę - zamiast tego wolałabym jeszcze jeden dzień zwiedzania np. Lizbony :)
Dla mnie największą atrakcją był cudowny targ rybny, choć trochę żal mi było tych wszystkich morskich żyjątek, które skończą swe życie na talerzu :)
Katedra, przy której pielgrzymi kończą tzw. szlak św. Jakuba.
Ostatni dzień objazdu był bardzo luźny - odwiedziliśmy dwa maleńkie miasteczka, Batalhę oraz Nazare.
Lans przy mandarynkach z drzewa.
Pierwsze wow na widok oceanu :)
Pierwszy raz z ośmiornicą :)
Po tygodniu zwiedzania przyszedł czas na tydzień odpoczynku (bardzo wyczekiwany) - tydzień ten spędziliśmy w Portimao na wybrzeżu Algarve. Trafiła się nam przepiękna, spokojna okolica z najładniejszą plażą jaką kiedykolwiek widziałam :)
W ciągu tego tygodnia:
Odkrywaliśmy pobliskie miasteczka :)
Podziwialiśmy takie widoki :)
Szczerzyliśmy się jak głupi do sera.
Mieszkaliśmy w hotelu Estrela do Vau ;)
Graliśmy w mini-golfa (wygrałam !)
Gotowaliśmy pyszności (ach te portugalskie ceny w knajpach).
Wieczorami raczyliśmy się trunkami w jaskiniach.
Szukaliśmy skarbów (już po trunkach ;P)
Uff to koniec mojej relacji. Mam nadzieję, że przebrnęłyście przez ten gąszcz zdjęć :>
Przypominam o wrześniowym konkursie :)
Do wygrania m.in. bony do drogerii Leri-sklep.


























































