• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portugalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portugalia. Pokaż wszystkie posty

2011/09/11

Ostatnim przystankiem Waszej wirtualnej podróży po Portugalii była Braga - dziś natomiast zabiorę Was do Porto, następnie odwiedzimy na chwilę Hiszpanię i zatrzymamy się na dłużej na cudownym wybrzeżu Algarve.


Porto powitało nas mgliście. Na zdjęciu pozycja a la syrena morska.






Czymże byłaby wycieczka do Porto bez odwiedzenia winnicy :) 


Na drugi dzień czekał nas dosyć długi przejazd na terytorium Hiszpanii - na tym etapie wycieczki byłam już na prawdę zmęczona, więc gdy przyjechaliśmy do Santiago de Compostela byłam trochę rozczarowana. Owszem miasto było ładne, ale chyba niewarte jechania 4 godzin w jedną stronę - zamiast tego wolałabym jeszcze jeden dzień zwiedzania np. Lizbony :)





Dla mnie największą atrakcją był cudowny targ rybny, choć trochę żal mi było tych wszystkich morskich żyjątek, które skończą swe życie na talerzu :)



Katedra, przy której pielgrzymi kończą tzw. szlak św. Jakuba.

Ostatni dzień objazdu był bardzo luźny - odwiedziliśmy dwa maleńkie miasteczka, Batalhę oraz Nazare.


Lans przy mandarynkach z drzewa.




Pierwsze wow na widok oceanu :) 


Pierwszy raz z ośmiornicą :) 

Po tygodniu zwiedzania przyszedł czas na tydzień odpoczynku (bardzo wyczekiwany) - tydzień ten spędziliśmy w Portimao na wybrzeżu Algarve. Trafiła się nam przepiękna, spokojna okolica z najładniejszą plażą jaką kiedykolwiek widziałam :)

W ciągu tego tygodnia:


Odkrywaliśmy pobliskie miasteczka :)


Podziwialiśmy takie widoki :)


Szczerzyliśmy się jak głupi do sera.


Mieszkaliśmy w hotelu Estrela do Vau ;)


Graliśmy w mini-golfa (wygrałam !)


Gotowaliśmy pyszności (ach te portugalskie ceny w knajpach).


Wieczorami raczyliśmy się trunkami w jaskiniach.


Szukaliśmy skarbów (już po trunkach ;P)



Uff to koniec mojej relacji. Mam nadzieję, że przebrnęłyście przez ten gąszcz zdjęć :>


Przypominam o wrześniowym konkursie :)

Do wygrania m.in. bony do drogerii Leri-sklep.



2011/09/05

Po pobycie w Lizbonie i Obidos pojechaliśmy do Fatimy. Był to zdecydowanie najgorszy punkt wycieczki. Mimo, że jestem osobą niewierzącą miejsce to zniesmaczyło mnie - jest strasznie skomercjalizowane i nastawione na trzepanie kasy z wszystkiego. Wystarczy wspomnieć, że znajduje się w nim uwaga...supermarket religijny, gdzie jeśli nam się poszczęści to kupimy zapalniczkę z Jezusem na obniżce 50 %... masakra. Wspomnę jeszcze, że na próżno szukać tutaj spożywczego, czy porządnej knajpy - każdy praktycznie lokal przerobiony jest na sklep z dewocjonaliami, a hotele noszą tak wdzięczne nazwy jak Alleluja czy Trzech Króli.



W specjalnym piecu za dodatkową opłatą można spalić specjalne świeczki np. w kształcie stóp, nóg, dzieci, serca, nerki (tak !) czy innej części ciała, o zdrowie której się modlimy.


O ironio najspokojniejsze miejsce w Fatimie - plac przy bazylice.


Wspomniany supermarket religijny.

Następnym przystankiem była Coimbra - była stolica i miasto akademickie Portugalii.

Odwiedziliśmy uniwersytet z XIII wieku z świetną, starą biblioteką, ale niestety zdjęcia były tam zabronione. W czasie wolnym odwiedziliśmy centrum, pobłąkaliśmy się wąskimi uliczkami i niestety bardzo długo czekaliśmy na jedzenie w jednej z knajp :( 





Pod koniec tego dnia zawitaliśmy do Aveiro - portugalskiej Wenecji :) To miasto było na prawdę piękne. Urzekły mnie typowe rybackie domki w paski - takie pstrokate ubarwienie domów miało pomagać rybakom rozpoznać swój dom, gdy wracali z połowów.







Kolejny dzień był równie naładowany emocjami :) Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Guimaraes.




Następny przystanek - Barcelos - miejsce związane z legendą o kogucie i pielgrzymie :) 





Następnie pojechaliśmy do sanktuarium Bom Jesus, gdzie czekała nas przejażdżka tramwajem...na wodę :) Do sanktuarium można również się dostać dłuuuugimi schodami - po drodze miniemy rzeźby symbolizujące poszczególne zmysły.





Po ciężkim dniu pełnym zwiedzania dobiliśmy do Bragi, gdzie spędziliśmy aż 4 noclegi - w dzień zwiedzaliśmy następne części Portugalii, na noc przyjeżdżaliśmy do tego miasta.






Na koniec dnia - pyszne zimne piwo (jak piwa nie pije to portugalski Super Bock bardzo mi smakował :)

Następnym razem zabiorę Was do m.in. Porto :)