• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...

2013/07/15

Minęły prawie 3 tygodnie od otrzymania pudełka Shinybox - najwyższy czas podzielić się wrażeniami na temat produktów. Zapraszam na krótkie recenzje kosmetyków z pudełka.


Green Pharmacy Salt and sugar scrub (Olej arganowy i figi)




Absolutny numer jeden pudełka. Uwielbiam się skrobać peelingami :) Ten jest inny niż wszystkie - jest baaardzo gęsty, właściwie wygląda jak masło do ciała nie peeling. Konsystencja sprawdza się doskonale - jest gęsto naszpikowana drobinami i zapewnia odpowiedni poślizg po ciele. Po peelingu skóra jest gładka i natłuszczona, a do tego pięknie pachnie ;) Minusów nie stwierdzono.

DermoPharma+ Compress Mask 4D


Po jednej aplikacji maseczki raczej trudno o długotrwałe efekty, ale...w 15 minut maseczka poprawia wizualnie stan skóry. Skóra jest gładsza, jaśniejsza i lekko napięta (w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Jedyny minus to aspekt ekonomiczny - maseczką należy stosować 3 razy w tygodniu, a jedna paczka kosztuje ok.7zł :)

Organique SPA&Welness Foot Cream



Większość dnia spędzam na obcasach, więc na wieczór moim stopom należy się troszkę odpoczynku. Pisałam Wam niedawno o domowym SPA z marką Gewohl, ale równie często sięgam również po produkt marki Organique. Sprawdza się on szczególnie dobrze podczas ciepłych dni, gdyż przyjemnie chłodzi i przynosi ulgę. Dość dobrze radzi sobie również z nawilżeniem skóry - stópki są gładkie, wypoczęte i szczęśliwe :) Z chęcią wypróbuje inne kosmetyki z tej serii.

Paese Manifesto Pomadka w Płynie




Wiem, że pomadka zbiera pozytywne recenzje w blogosferze, ale mnie ten produkt nie przekonuje. Zaczynając od czynników typowo subiektywnych jak nie do końca mój kolor, czy paskudne kiczowate opakowanie, a kończąc na właściwościach. Niestety produkt powoduje przesusz totalny moich ust, gąbką trzeba się namachać by dobrze rozprowadzić produkt, a zapach...przypomina mi któryś z antybiotyków na zapalenie gardła :) Jedyny niezaprzeczalny plus to trwałość - kilka godzin na ustach to pestka dla tego produktu.

KMS California Hair Play Makeover Spray


Suchy szampon to rzecz nieodzowna, gdy ma się tak dziadowskie włosy jak ja :) Produkt KMS robi wszystko co suchy szampon robić powinien - błyskawicznie odświeża włosy, sprawia, że sa podatne na stylizację, a co najważniejsze - nie obciąża! Do tego ma ładny zapach. Dobry produkt.

A Wam, który produkt z Shinyboxa przypadł do gustu?

2013/07/12

Ten tydzień był dla mnie szczególnie hojny pod względem paczek. Jak to zwykle bywa, nastąpił skomasowany atak kurierów w jeden dzień, który niemal przyprawił moją mamę o zawał. Dostałam tylko telefon "Boże, coś ty dziecko znowu pozamawiała". Ostatecznie, mama również była zadowolona, bo część rzeczy trafiło do niej w prezencie. Jak dobrze mieć córkę blogerkę :) 



Na stronie http://www.streetcom.pl/ mój blog zakwalifikował się do testowania nowości L'oreal - Revitalift Laser X3. Jako, że produkty przeznaczone są dla kobiet +35, testować je będzie mamita ;)

W pudełku znalazłam:


Regenerujące Serum Anti-Age


Krem Anti-Age Głęboka regeneracja na dzień

W zeszłym tygodniu otrzymałam również maila z propozycją współpracy z marką Ireny Eris. Nie zastanawiałam się długo i tym samym dołączam do grona Erisek. Firma nie kazała mi długo czekać i już kilka dni po mailu zawitały u mnie dwa ogromne kartony pełne kosmetyków. Część powędrowała do mamy, część do koleżanki. Spodziewajcie się również rozdania ;)

Zobaczcie ile dobroci :) 











I jak tu nie mieć dobrego humoru ? :) 

2013/07/10

Od ponad miesiąca stosuję regularnie kosmetyki do stóp niemieckiej marki Gewohl. Czas więc na recenzję! Pielęgnacja stóp jest chyba jedną z najbardziej relaksujących czynności, nic więc dziwnego, że kosmetyki Gewohl kojarzą mi się właśnie z błogimi chwilami kompletnego hedonizmu.


Jeśli chcecie poczytać o właściwościach poszczególnych produktów zapraszam do poprzedniego posta o marce Gewohl: klik . Dziś skupię się na recenzjach.


Swoja domowe SPA stóp rozpoczynam oczywiście od peelingu. Tutaj z odsieczą przychodzi mi peeling bambusowy.


Produkt ten jest zdecydowanym ulubieńcem jeśli chodzi o zestaw kosmetyków jaki otrzymałam. Jak podkreślałam kilka razy, peelingi to jedne z moich ulubionych kosmetyków. Używam tych do ciała, do twarzy, do ust i oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez osobnego produktu do stóp. Przez wiele lat byłam wierna produktowi z YR, jednak Gewohl ostatecznie usunął z piedestału poprzedni produkt. Dlaczego? Po pierwsze konsystencja - jest gęsta i naładowana po brzegi ścieralnymi drobinkami. Wystarczy odrobina produktu, by przeprowadzić porządny masaż i peeling stóp. Po drugie, właściwości. Stopy są miękkie, świeże i...nawilżone. Peeling oprócz ścierania również je nawilża. Zapach jest całkiem przyjemny, mentolowy. Nie mam zastrzeżeń co do tego produktu. Ba! Na pewno do niego wrócę.




 Po peelingu zazwyczaj nadchodzi czas na pedicure, który kończę balsamem rozgrzewającym. Świetnie sprawdza się szczególnie w chłodne wieczory.

Zawartość takich składników jak imbir czy papryka, produkt delikatnie rozgrzewa stopy - powoduje lekkie mrowienie oraz przyjemne uczucie ciepła (na pewno nie jest to efekt jaki fundują nam niektóre balsamy wyszczuplające z funkcją termo). Jeśli natomiast chodzi o nawilżanie, balsam radzie sobie bardzo dobrze. Stopy są praktycznie od razu wygładzone i miękkie, a przy dłuższym stosowaniu poprawia się ich kondycja. Wada ? Bardzo mała pojemność (tylko 20 ml) i średnia wydajność w stosunku do ceny.




Czas dopieścić również paznokcie i skórki - na zakończenie funduję sobie masaż olejkiem.
Olejek niestety najmniej przypadł mi do gustu. Niestety pomimo sumiennego stosowania nie zauważyłam obiecywanych efektów. Skórki jak były suche, tak są nadal - zarówno tu u stóp, jak i u rąk. Pomoc tego produktu jest tylko doraźna - niestety na drugi dzień problemy wracają. Oprócz tego denerwował mnie dość mocny, lekko alkoholowy zapach olejku. Jeśli chodzi o konsystencję, jest ona wodnita i w sumie mało tłusta jak na olejek :) Produkt aplikuje się wygodnie, poprzez pomocny dozownik. Plusem jest wydajność.


A jak wygląda Wasze domowa SPA dla stóp ? :)


2013/07/08

Dość dawno temu pokazywałam Wam moje zakupy z kolorówki F&F. O ile cienie okazały się sporym niewypałem, o tyle pomadka, szczególnie ta w odcieniu Penny Lane, stała się hitem mojej kosmetyczki. Zapraszam na recenzję.



Kilka słów o produkcie

For the perfect satin finish, F&F lip colour has a true colour and moisture balance. In a gorgeous shade called Penny Lane, it glides on smoothly and evenly for a glamorous, long lasting finish.
(informacja z strony Tesco)

Cena: ok.20 zł

Kolor Penny Lane to piękny przygaszony koral z nutą chłodnego, brudnego różu.






Moja opinia o produkcie

Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale no nie mogę! Podoba mi się absolutnie wszystko. Od opakowania - ładne, matowe czarne z ochronnym kartonikiem, czego chcieć więcej - po właściwości szminki. Pomadka ma kremową konsystencję, gładko sunie po ustach. Nie podkreśla suchych skórek, sama również ich nie powoduje, bo nie zauważyłam żadnego przesuszu po jej stosowaniu. Trwałość - do 4-5 h, pod warunkiem że nie jemy, pić możemy ;) Myślę, że za taką cenę absolutnie nic więcej od szminki nie możemy wymagać. Rewelka :)

Miałyście już jakieś kosmetyki z F&F?

2013/07/05

W zeszłym tygodniu pisałam o niekoniecznie dobrym wyborze pielęgnacyjnym (klik), dziś natomiast o moim maseczkowym hicie ostatnich miesięcy. Maseczkę marki Qiriness wrzuciłam za zachęta konsultantki perfumerii Marrionaud i nie żałuję :)



Kilka słów o produkcie

Le Wrap Exfolys - promienista maseczka wygładzająca, złuszcza skórę, odblokowuje pory, rozjaśnia i wygładza skórę. Zawiera kompleks EOS odpowiedzialny za energię, odprężenie oraz dotlenienie skóry. W składzie znajdziemy również wyciąg z owoców mango i goji, wyciąg z czaparalu oraz koktajl z roślin i wodorostów.

Za 75 ml produktu w promocyjnej cenie zapłaciłam 39 zł. Normalnie produktu kosztuję od 99 zł wzwyż. 

Maseczkę nakładamy na 0,5 - 1 minutę, po czym wykonujemy nią peeling i zmywamy z twarzy.




Moja opinia o produkcie

Jest to jedna z lepszych maseczek jakie miałam. Produkt spełnia obietnice producenta praktycznie w 100 %. Po pierwsze, po użyciu pozbywamy się wszelkich suchych skórek z twarzy - skóra jest gładka i miła w dotyku. Dodatkowo, produkt pobudza skórę - po zmycia ma zdrowszy koloryt i jest delikatnie rozświetlona. Na plus odnotowuję również przyjemną konsystencję - coś jakby pianka, lekka i puszysta. Nie ukrywam, że dużą zaletą produktu jest również szybkość jej aplikacji. Często maseczkę robię przed wyjściem do pracy - pół minuty i po krzyku. A jakie efekty! Jedyny minus jaki zauważam to nieszczególny zapach uwaga...spalonej elektroniki :P No bez kitu. By zakończyć recenzję pozytywnie dodam, że produkt pozbawiony jest parabenów i jest hypoalergiczny. Polecam!


Jakieś doświadczenia z Qiriness na Waszym koncie ;>?



2013/07/03

I tu Was zaskoczę! Wcale nie szpilki, nie balerinki, a...sportowe Reeboki :> Spodobał mi się kolor, a że akurat potrzebuję sportowych butów na nasze europejskie wojaże...Wzięłam je do domu :) 


Za buty zapłaciłam 150 zł, przecena w Sizeer.





Jak widać Pepa starała się przyćmić nowych gości w domu :) 

(Reebok model: Classic Nylon Slim)

2013/07/01

W tym miesiącu poszło całkiem nieźle. Z szafek zniknęły produkty do ciała, twarzy, a także makijażu. Teraz rozpoczynam walkę lipcową :)



Baza do cieni Joko Cosmetics - towarzyszyła mi ok.roku czasu, więc wydajność świetna! Spisywała się dobrze - podbijała kolor cieni, przedłużała ich trwałość praktycznie do całego dnia.


Avene Clean-Ac - super mleczko do mycia twarzy do cery z problemami. Bardzo delikatnie, świetnie oczyszczało makijaż. Na pewno wrócę do tego produktu!


L'occitane Immortele krem na noc - genialny. Najlepszy produkt z osławionego koszyczka L'occitane. Gdyby nie wysoka cena, już dawno miałabym pełnowymiarową wersję :)


John Frieda Sheer Blonde - to moje pierwsze zetknięcie z tymi szamponami. Jestem zadowolona - pozbyłam się dzięki nim brzydkiego odcienia blondu, jakiego nabawiłam się po ostatnim farbowaniu.


Balea Figa&Czekolada - uwielbiam uwielbiam uwielbiam!


Eveline Slim Extreme 3D - mój ulubiony sposób na ujędrnienie i walkę z pomarańczową skórką.


BioNike Defence Pure - całkiem fajny krem do cery tłustej i trądzikowej. Pełna recenzja tutaj: Klik

A jak tam u Was walka z zapasami ? :)