• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...

2014/04/12

Już za tydzień święta wielkanocne, ale mam nadzieję, że znajdziecie czas by zajrzeć na mojeo bloga między pieczeniem babki i mazurka ;) Zobaczcie jakie treści znajdziecie.


W poniedziałek kolejne miesięczne podsumowanie mojej walki o dobrą sylwetkę i kondycję. Mam nadzieję, że będzie do duży kop motywacyjny!


Środa będzie owocowa - przedstawię Wam pełną recenzję dwóch kosmetyków z linii AHA Fruit Line marki Clarena.


W piątek poznacie dwie kosmetyczne nowości - rodzina Chubby Stick się powiększyła ;) 

W kończącym się tygodniu mogłyście przeczytać o:

2014/04/11

Matowe ustrojstwa do ust zdominowały moją kosmetyczkę. Rzucam się z łapami na każdy produkt, który ma zapewnić naszym ustom takie wykończenie. Jestem skłonna zdzierżyć fakt, że wysuszają usta i podkreślają skórki - usta wyglądają obłędnie w matowej odsłonie! Ostatnio do kosmetyczki trafil produkt marki Bourjois - Rouge Edition Velvet w odcieniu wściekłego różu Ole,Flamingo!. Zobaczcie jak się prezentuje.




Bardzo podoba mi się forma aplikacji - miękka gąbeczka bardzo precyzyjnie maluje usta. Na początku produkt wygląda dość mokro, ale z każdą chwilą matowieje. Utrzymuje się rewelacyjnie - pigment pozostaje na ustach cały dzień, choć po 3-4 godzinach intensywność efektu początkowego maleje. Nie jest to produkt, który bez obaw może być stosowany codziennie - niestety wysusza usta, więc warto o nie zadbać w porę dobrym nawilżaczem. Mimo wszystko, mam ochotę na inne kolory!




2014/04/09

Greckie kosmetyki Korres goszczą w mojej kosmetyczce od dawna. Hitem dla mnie są ich masełka do ust, teraz natomiast za sprawą Ani (Buzi!) dołączył do nich róż w kolorze...różowym (to ci zaskoczenie!). Przez jakiś czas leżał nie używany w myśl "Ile to róży mogę używać na raz ? Otworzę jak zużyję choć jeden". Nic z tego ostatecznie nie wyszło i mój korresik przestał być niewinny i dziewiczy. I dobrze!


Kilka słów od producenta

Posiada delikatną, jedwabistą konsystencję. Nadaje skórze świeży i promienny wygląd. Zawiera wyciąg z kukurydzy, który nawilża oraz chroni skórę.

Dostępny w 8 kolorach.

Cena: 149 zł za 7 ml (Dostępne w perfumeriach Sephora)









Moja opinia o produkcie

Jest to kolejny róż, któremu warto przyjrzeć się bliżej, tym bardziej że produkty Korres są często na wyprzedażach w Sephorze. Zamknięty w niebanalnym pudełku o ciekawym designie (szkoda, że plastikowe - jak już muszę do czegoś się przyczepić :) - często po niego sięgam, bo przyznam że bardzo podoba mi się stylistyka opakowania. W środku znajdziemy produkt o miękkiej konsystencji, który łatwo nabiera się nawet delikatnym pędzlem. Sam kolor Pink to na prawdę bardzo jasny róż o lekko perłowym wykończeniu - bladolice będą zachwycone, jednak dla osób o ciemniejszej karnacji może być to nietrafiony odcień. Efekt jaki daje jest świetny - kolor jest nienachalny, twarz ładnie rozświetlona perłowymi pigmentami. Idealny do makijażu na codzień. Warto zaznaczyć, że faktycznie po nałożeniu widać aksamitne wykończenie - twarz ma bardziej miękkie rysy, a skóra na policzkach jest optycznie wygładzona. Co do trwałości również nie mam zastrzeżeń - pomimo jasne koloru, nie blaknie i jest widoczny praktycznie cały dzień.Właściwości nawilżające ? Nie ma tak dobrze, wolę polegać na dobrym kremie.


Tak wygląda na twarzy:



2014/04/07

W ubiegłą sobotę swoją premierę w Katowicach miał BioBazar. Pomysł sprawdzony już na rynku warszawskim teraz będzie miał szansę sprawdzić się na Śląsku. Jaka jest idea BioBazaru ? W skrócie można ją opisać tak: zdrowo, tradycyjnie i ekologicznie. Wszystkie produkty jakie dostaniecie na bazarze pochodzą prosto od rolników/producentów i posiadają eco-certyfikaty. Znajdziecie tu nie tylko warzywa i owoce, ale i ryby, wędliny, pieczywo czy nawet naturalne kosmetyki. Jakie są moje wrażenia po sobotniej wycieczce?


To co zdziwiło mnie na wejściu to...dzikie tlumy. Na targu byłam o 9:00, więc dość wcześnie, ale jak widać większość wybrała się na zakupy o poranku. Do dyspozycji kupujących było ok. 20 stanowisk - część asortymentu potwarzał się. W zdecydowanej przewadze były stoiska z warzywami i owocami, kilka stoisk z pieczywem, czy swojską wędliną. Znaleźć można było również różnego rodzaju kasze, miody, przyprawy - co dusza zapragnie. Co ważne - smaki nie tylko polskie, bo były również stoiska z wyrobami greckimi i portugalskimi. Wybór stoisk jak najbardziej na plus, choć zawiódł mnie trochę asortyment. Nie kupiłam wszystkiego czego chciałam (m.in. upragnionego topinamburu) i nie znalazłam też niczego co by mnie kulinarnie zaskoczyło, a na to po cichu liczyłam. Ponarzekam również na ceny. Nie wiem szczerze mówiąc na ile były one spowodowane kosztami produkcji takiej żywności, a na ile tym, że bycie eco jest poprostu modne i chodliwe...Dla przykładu za 2 bataty (700 g) zapłaciłam 14 zł, jajka ekologiczne to koszt 1,5 zł sztuka, oliwki greckie to min.10 zł za 100g. Przyznam bez bicia, że nie jestem jakimś maniakiem ekologicznej żywności i być może było to dla mnie pierwsze zderzenie z cenową rzeczywistością eko-produktów.







A to moje skromne zakupy: Amarantus (mam w planach zrobienie domowej granoli!), oliwko z migdałem, bataty i polski czosnek (bo chiński to szajs).



Gorąco trzymam kciuki za tę inicjatywę. Pomimo cen, myślę że fajnie mieć takie miejsce pod nosem - w końcu nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie mi ochota na wiejskie smaki dzieciństwa. Mam nadzieję, że z czasem BioBazar się rozrośnie i będzie oferował jeszcze szerszy asortyment odwiedzającym. Po cichu liczę, że latem BioBazar będzie istnym owocowo-warzywnym rajem :) 

2014/04/05

Jak co tydzień zapraszam Was na mały podgląd tego co w przyszłym tygodniu na blogu. A będa i nowości, i wydarzenia, i recenzje - każdy znajdzie coś dla siebie!


W poniedziałek przeczytacie o nowej cyklicznej inicjatywie w Katowicach - BioBazar!


Środa to kolejny róż...Na swoje usprawiedliwienie dodam, że był to prezent. Bardzo udany prezent.


W piątek też róż, ale tym razem na usta. Ole Flamingo!

W tym tygodniu mogłyście przeczytać o:

Miłego weekendowania się!



2014/04/04

Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma...Ja mam róże, i to nie jeden czy dwa ;) Kolekcja cały czas się poszerza. Jakiś czas temu dołączył do niej produkt Lancome - Blush Subtil.


Kilka słów od producenta

Paleta mieści w sobie zestaw: rozświetlacz, bronzer i róż. Jest to produkt dzięki któremu podkreślimy kontury twarzy, rozświetlimy kości policzkowe i dodamy sobie rumieńców. 3 w 1. Jedwabna i kremowa formuła z łatwością sunie po skórze. 

Cena: ok. 200 zł za 4,5g.






Moja opinia o produkcie

Jeśli szukacie produktu, który zapewni Wam naturalny efekt glow koniecznie siegnijcie po Blush Subtil. W mojej kosmetyczce jest to produkt, który zdecydowanie zwycięża w tej kategorii. Już sam odcień różu jest mocno rozświetlający, a efekt dodatkowo możemy wzmocnić dostępnym w paletce rozświetlaczem. Paletka w zupełności wystarcza mi do codziennego modelowania policzków: bronzer jest idealnie matowy i jasny (co dla takiego bladziocha jak ja, jest plusem), rozświetlacz nie daje po oczach tandetnym blaskiem i brokatem, a raczej jest przeznaczony do delikatnego rozjaśnienia góry naszych policzków. W trójkę wszystkie produkty spisują się znakomicie. Konsystencja faktycznie miękka i aksamitna - z łatwościa nabierają się nawet na miękki pędzel. Nie tworzą zacieków, plam - dają bardzo naturalny efekt. Na plus trwałość - do 8 godzin w stanie niezmienionym, potem trochę blakną ale i tak po całym dniu widać jeszcze ślady makijażu. Jedyny minus dotyczy wygody użytkowania - szczególnie część z rozświetlaczem jest tak wąska, że ciężko znaleźć pędzel który precyzyjnie nabierze nam tego produktu. Jedynie część z różem jest wygodna w używaniu. Mimo wszystko plusów jest tyle, że nie waham się tego produktu Wam polecić.


A tak produkt wygląda na policzkach.




2014/04/02

Wraz z nadejściem wiosny wzrasta moja chęć do wsmarowywania w skórę różnych specyfików. Przyznam, że w trakcie chłodniejszy miesięcy często zdarza mi się ominąć te czynności, myśląc tylko o wbiciu się w piżamę i szlafrok po wyjściu spod prysznica. Kiedy temperatury wzrosły sięgnęłam po produkt Dr Ireny Eris z linii Body Art - ujędrniające serum do ciała na noc. Zobaczcie jak się spisało.


Kilka słów od producenta

Silnie skoncentrowane serum do ciała z innowacyjnym kompleksem HUNGRY.PEPTIX, który podnosi w skórze poziom unikalnych peptydów “głodu”. Dzięki nim komórki priorytetowo koncentrują się na procesach naprawczych i spalaniu tkanki tłuszczowej, prowadząc do wygładzenia (+ 23%*) i wyszczupelnia sylwetki. Kompleks ujędrniający wspomaga mikrocyrkulację oraz usuwanie zbędnych produktów tkankowej przemiany materii. Lipidy masła kakaowego, oleju brzoskwiniowego i arachidowego nawilżają skórę (+60%*), aż trzykrotnie* poprawiają odżywienie zapobiegając jednocześnie utracie wody z jej powierzchniowych warstw. Wieloskładnikowy ekstrakt owocowy z borówki czarnej, cukru trzcinowego, pomarańczy, cytryny i cukru klonowego pogłębia działanie wzmacniające i uelastyczniające.

Cena: 90 zł za 200 ml




Moja opinia na temat produktu

Powiem tak - dzięki regularnym ćwiczeniom i używaniu tego serum moja skóra (szczególnie na udach) nigdy nie wyglądała lepiej! Jest ewidentnie bardziej napięta, wygładzona, skórka pomarańczowa zdaje się być mniejsza. Serum pozytywnie wpłynęło również na poziom nawilżenia skóry, choć tutaj nie jestem aż taką optymistką. Owszem skóra jest gładka, ale 1-2 dni przerwy w używaniu starczą, by wróciła do poprzedniego stanu. Serum ma bardzo lekką konsystencję, która przyjemnie chłodzi naszą skórę w trakcie nakładania (ale nie martwcie się - nie jest to efekt mrozu :)). Bardzo podoba mi się również kwiatowy zapach kosmetyku - nie jest za silny, a przyjemnie otulający i relaksujący. Jeśli będziecie miały okazję, koniecznie wypróbujcie linię Body Art.


Używałyście jakiś kosmetyków z linii Body Art? Mnie kusi jeszcze peeling cukrowy i krem modelujący biust :) 



2014/03/31

W marcu poszło mi całkiem nieźle - szczególnie zadowolona jestem z dwóch produktów kolorowych, które wylądowały w koszu :) A co najważniejsze, do kosmetyczki nie przybyło praktycznie nic! 



Lirene żel do mycia twarzy nawilżająco-odświeżający - mam szczeście do dobry produktów do twarzy z Lirene. To kolejny żel, który z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Łagodny, dobrze oczyszczający, delikatnie pachnący - nie widzę minusów.


Rossmann Suchy szampon do włosów - suchy szampon przy mocno przetłuszczających się włosach to konieczność. Niestety ten z Rossmanna nie przypadł mi do gustu - odświeżał włosy na bardzo krótko, a potem były oklapnięte i wyglądały gorzej niż przed jego aplikacją...


Balea Dusche&Creme Mandarine - wiadomix - Balea musi być, klasyka żeli :) 


Adidas Fizzy Energy Shower Gel - fajny żel, to chyba moja ulubiona kompozycja zapachowa Adidasa. Szczególnie miło się go używa po siłowni, bo przynosi orzeźwienie.


John Frieda Luxurious Volume - szampon jak szampon, często nie domywał sebum z moich włosów. Uniesienia u nasady też nie odnotowałam. Podobne rezultaty (a właściwie ich brak) uzyskamy pierwszym lepszym i tańszym szamponem z drogerii...


Estee Lauder Double Wear - kiedyś jeden z moich ulubionych podkładów, dzisiaj jedna wielka porażka. Jak widać to co kiedyś było dobre, nie musi śłużyć naszej skórze przez wieki.


Revlon Color Burst Sweet Tart - fajne masełka do ust, ale straszliwie niewydajne. Dają ładny, naturalny odcień z lekkim nabłyszczeniem. Dbają o nawilżenie ust.

A jak Wam poszło zużywanie w marcu ? :)