2011/11/14

Estee Lauder Podkład Double Wear Light

Dziś o produkcie z tzw. półki kosmetyków luksusowych. Przyznaję się bez bicia, że jestem podkładowym snobem i zawsze sięgam po raczej drogie marki w tej kwestii. Już wyjaśniam dlaczego. Według mnie różnica w trwałości i efekcie uzyskanym dzięki podkładom z górnej półki jest nie do porównania z tymi drogeryjnymi. Mam wymagającą cerę i póki co nie spotkałam podkładu z drogerii, który odpowiadałby mi w 100 %. Podkłady z apteki również nie dają rady, jedynie perfumeryjne kosmetyki wytrzymują na mojej twarzy cały dzień. Poza tym wydanie dosyć dużej sumy na tak wydajny kosmetyk jakim jest podkład nie jest szokiem dla portfela. Biorę również pod uwagę fakt, że podkład podobnie jak kremy do pielęgnacji nakładamy na twarz na dłuuugie godziny, ważne więc by był to kosmetyk dobry jakościowo. Uff, chyba wytłumaczyłam się Wam z mojego kosmetycznego zboczenia ;) Ale do rzeczy – dziś o podkładzie, który z miejsca wskoczył na numer 1 mojej listy.






Dlaczego jest to produkt, który warto mieć i na który warto „wybulić” trochę kasy ? Po pierwsze efekt, ładnie zmatowiona a równocześnie rozświetlona skóra. Jest to dla mnie bardzo ważne – przy moim bladym licu w okresie zimowym wyglądam jak chodzący trup, a ten podkład minimalizuje efekt zmęczonej, zszarzałej skóry, bo na prawdę ładnie odbija światło. Co więcej jest super-trwały. Obiecywane 15 godzin bez poprawek jest oczywiście wyssane z palca, ale podkład trzyma się przyzwoicie na tłustej skórze 6-8 godzin – później wymaga przypudrowania. Nasze wypryski czy inne niespodzianki są jednak maskowane cały dzień – podkład praktycznie w ogóle się nie ściera. Przedłuża również trwałość różu do policzków, a z popularnymi Meteorytkami jest duetem nie do zdarcia. Absolutnie nie musicie się obawiać efektu maski – podkład jest lekki, nie zatyka, nie tworzy smug, a jego efekt możemy stopniować. Poza tym jest na prawdę dobrze dopasowany kolorystycznie do mojej skóry – lepszego podkładu pod tym względem nie miałam :) Jest to zdecydowanie mój KWC :) Zaznaczę również, że wcześniej miałam klasyczny podkład Double Wear, który był równie dobry, ale dawał mocniejsze krycie, którego obecnie nie potrzebuję. PO-LE-CAM !



Okrutnie się namęczyłam próbując uchwycić efekt jaki daje Double Wear na twarzy - na poniższym zdjęciu troszkę widać jak podkład łapie światło i rozświetla twarz. Widać :) ? 

Na zdjęciu również szminka, której recenzję przeczytacie następnym razem.


11 komentarzy:

  1. widać. :) kiedyś używałam zwykłego DW, ale mnie zapychał, i musiałam się z nim rozstać, ale krycie - fakt miał fenomenalne. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego nie używałam, ale jestem wierną fanką klasycznego wydania DW :)

    OdpowiedzUsuń
  3. w zupełności rozumiem Twoje "zboczenie", też mam dość testowania kolejnych drogeryjnych podkładów, które zawsze zawodzą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie mam tak samo! Jestem bardzo wybredna co do podkładów. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlasnie zastanwiam się nad jego zakupem, więc recenzja jak najbardziej pomocna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mialam teraz zainwestowac w MACa, ale troche mnie zaciekawilas tym podkladem. Musze poszperac jak sie spisuje na tlustej cerze. Cena nie jest az tak tragiczna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozświetlanie to nie dla mnie, ale na podkład i tak mnie nie stać :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100% , też go mam od kilku tygodni i trzeba przyznać, że jest świetny;)

    OdpowiedzUsuń
  9. zastanawiałam się nad nim latem, ale w końcu wybrałam chanel vitalumiere, jednak teraz myślę nad double wear na zimę, ale nie w wersji light ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam na niego ochotę od jakiegoś czasu :) Double Wear jest super, ale robi niezłą maskę. A ja ciągle poszukuję czegoś lekkiego na co dzień, co zapewni mi krycie, ale nie zrobi maski. Obawiam się tylko, że będę miała problem z doborem koloru...

    OdpowiedzUsuń