• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

2012/03/06

Błyszczyki z serii Colour Obsession miałam okazję przetestować już wcześniej. Ponad pół roku temu na blogu pojawiły się recenzje dwóch kolorów - Spring Flower i Candy Pink (klik).

Dziś kilka słów o ich koledze w kolorze 41 Delicate Mousse - jasnym, lekko łososiowym beżu. Wcześniejsze kolory bardzo przypadły mi do gustu szczególnie ze względu na dobrą trwałość. Przy Delicate Mousse mam jednak mieszane odczucia...

_TJ08222

2012/02/21

Jakiś czas temu obiecałam Wam recenzję jednego z moich ulubionych produktów do pielęgnacji ust – masełek Korres. Jest to stosunkowo nowa firma, założona w 1996 roku w Grecji. W swojej ofercie posiada zarówno kosmetyki kolorowe, jak i pielęgnacyjne – wszystkie wyprodukowane ze szczególna dbałością o składniki. W Polsce kosmetyki tej firmy dostępne są od około 2-3 lat w perfumeriach Sephora. Warto jednak poświęcić chwilę czasu i zamówić te kosmetyki prosto z Grecji poprzez e-bay – jest to dość spora oszczędność pieniędzy ;)

_TJ08560

2012/02/19

Dziś post nietypowo, bo aż o 3 produktach. Nie widzę sensu tworzenia osobnego posta na blogu na produkty zamieszczane w saszetkach, które z reguły starcza nam na góra 3 użycia. Ostatnio jednak trafiłam na kilka produktów o których warto wspomnieć choć kilka słów. Produkty w małych opakowaniach mają na pewno wiele zalet, ja mimo wszystko jestem tradycjonalistką i najczęściej wybieram produkty pełnowymiarowe. Jedynym wyjątkiem są podróże, kiedy najczęściej zabieram ze sobą miniatury i próbki. A Wy wolicie np. maseczkę w saszetce czy w tubce ? :)

Guam Fangocrema – Błoto w kremie

Ojj ciężko było mi się zabrać za użycie tej próbki. Wszystko przez moje złe wspomnienia z kosmetykami, które powodują rozgrzewanie naszej skóry. Był to chyba żel Eveline – efekt pieczenia skóry i okropnego swędzenia był nie do zniesienia, myślałam, że mój tyłek stanie w płomieniach. Tak więc przed otwarciem próbki Guam na wszelki wypadek pożegnałam się z bliskimi :) Żadne nieszczęście na szczęście się nie wydarzyło. Produkt ma konsystencję lekkiego kremu w kolorze toffi, łatwo wciera się w skórę i szybko wysycha nie pozostawiając klejącej warstwy. Lekko rozgrzewa – jednak efekt jest bardzo przyjemny szczególnie teraz, gdy za oknem szaleje zima. Skóra robi się po nim dość mocno czerwona, po godzinie wraca do swojego normalnego stanu. Próbka starczyła mi na 3 razy. Oczywiście nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów, jednak bezpośrednio po użyciu skóra była przyjemnie wygładzona i miękka w dotyku.

Produkt możecie kupić w sklepie ciao.pl – 350 gram to koszt 109 zł (tutaj). Próbka była dodatkiem do paczki od ciao.pl i portalu Uroda i Zdrowie.

2012/02/17

Firmy kosmetyczne chyba wzięły sobie za cel przekonanie mnie do innych kolorów, niż beż i brąz na powiekach :) Po Indygo Marizy, w paczce od Hean znalazłam poczwórne fioletowe cienie z linii High Definition. Choć początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tych odcieni, po użyciu zmieniłam zdanie – fioletowe cienie ładnie podbijają moje niebieskie oczy i rozświetlają spojrzenie ;) Myślę, że stworzymy całkiem udany duet. Zresztą zobaczcie same.

_TJ08289

2012/02/13

319 zł za 75 ml. Tyle kosztuje recenzowany dzisiaj produkt. Zaczynam post mocnym uderzeniem, bo tradycyjnie przy używaniu produktów z tzw. półki luksusowej naszły mnie myśli „Czy warto? Czy droższe znaczy lepsze ?”. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z własnego doświadczenia wiem, że reguła „droższe=lepsze” ima się podkładów czy pudrów (zawsze kupując tańszy podkład niż mój ulubiony Double Wear Light żałuję). Błyszczyków niekoniecznie – zarówno Chanel czy Viperę zjada się tak samo szybko (choć być może Chanel jest mniej kaloryczny ;)) Są więc produkty na które warto wydać więcej pieniędzy. Jak to jest z kosmetykami pielęgnacyjnymi ? Nie ukrywam, że lubię luksusowe kosmetyki, jednak do tej pory moje doświadczenia z kosmetykami pielęgnacyjnymi tego typu są raczej negatywne. Zawsze jestem rozczarowana i z podkulonym ogonem wracam do produktów aptecznych. Kiedy jednak otrzymałam szansę przetestowania produktu Rexaline od portalu Uroda i Zdrowie nie wahałam się ani chwili. Produkt brzmiał jak wybawienie dla moich problemów - nawilżający szok dla twojej skóry, blask, redukcja objawów zmęczenia, a na dodatek wygładzenie pierwszych zmarszczek. Brzmi pięknie, prawda ? Natychmiast pojawiły się ogromne nadzieje, liczenie na cud i wiara, iż jest to niemal produkt inteligentny...niemal zdolny do samodzielnego życia (ok -przesadziłam ;)). Jaka okazała się rzeczywistość ? Jak to zwykle bywa - nie do końca zgodna z tym co sobie wymarzyłam po przeczytaniu ulotki ;)



_TJ08468


2012/02/11

Dziś recenzja ostatniego produktu z paczki od firmy Vipera – malutki lakier do paznokci z linii Jumpy. Czytałam wiele pochlebnych opinii o tych lakierach, jednak ja nie dołączę się do tych zachwytów. Owszem lakier ma niezaprzeczalne zalety na czele z niziutką ceną i dużą gamą kolorów, jednak ma też również wady przez które raczej nie zdecyduję się na zakup innych kolorów.


2012/02/03

Dziś recenzja kolejnego produktu, który trafił do mnie dzięki uprzejmości portalu Uroda i Zdrowie oraz sklepu Ciao.pl.




Mowa o osławionej Ziemi Egipskiej – bronzerze nie tylko o działaniu upiększającym, ale i kondycjonującym skórę. 

IKOS Egyptische Erde - Ziemia egipska - 13g

2012/02/01

Miesiąc luty czas zacząć :) Coraz bliżej wiosna, więc i na blogu niech zawita jasność ;) Wszystko za sprawą cienia do powiek marki Hean z kolekcji Colour Stay On w odcieniu jasnego cukierkowego różu opalizującego na fiolet :) Jest to mój pierwszy cień tej firmy, ale muszę Wam przyznać, że chyba nie ostatni. Wybór ogromny, cena niziutka, a sprawdza się wyjątkowo dobrze (ostatnio mam szczęście do dobry kosmetyków w testach ;)).

Tutaj możecie zobaczyć całą gamę kolorystyczną:


2012/01/30

Czy mówiłam już Wam, że do firmy Vipera mam wielki sentyment ? Wszystko za sprawą tego, iż mój pierwszy „dorosły” błyszczyk w wieku około lat 12 pochodził właśnie z tej firmy. Do dziś pamiętam, że był on złoto-beżowy i w słoiczku :) No, ale dosyć sentymentów – dziś o kolejnym produkcie, który dostałam do testów. I wcale nie jest to błyszczyk, a...puder :) Na co dzień zadowalam się zazwyczaj podkładem, jednak na szczególne okazje, gdy makijaż musi wytrzymać dłużej niż zwykle (lub jest do ukrycia więcej niż zwykle) sięgam po puder. Ostatnimi czasy jest to Puder Koloryzujący nr 506 z kolekcji Fashion Powder.

2012/01/28

Ostatnio wspominałam Wam o współpracy ze sklepem Ciao.pl.


Sklep „namierzył” mnie dzięki portalowi Uroda i Zdrowie, który serdecznie Wam polecam. Jeśli prowadzicie bloga możecie zgłosić się do bazy testerów ;)


Wracając do głównego tematu posta – dziś recenzja pierwszego produktu, który otrzymałam od ciao.pl – leczniczego korektora do cery problematycznej produkowanego przez niemiecką firmę Ism-Kosmetik. Muszę się Wam przyznać, że jest to mój pierwszy korektor maskujący – do tej pory kupowałam raczej rozświetlające do stosowania pod oczy, a wszelkie większe niedoskonałości tuszowałam dodatkową warstwą podkładu. Do testowania tego nowego dla mnie produktu przystąpiłam więc ochoczo :D Efekty ? Zwaliły z nóg. 

2012/01/25

W zeszłym tygodniu przedstawiałam Wam produkty, które otrzymałam od firmy Vipera. Dziś przyszedł czas na pierwszy z nich – szminkę serii Just Lips. Czytałam wiele pozytywnych opinii o tym produkcie, więc byłam ciekawa jak sprawdzi się na moich ustach. Poniżej recenzja.


2012/01/23

Dziś recenzja pierwszego z produktów, które ostatnio udostępnił mi sklep Leri-sklep.pl. Jak pisałam już jakiś czas temu zima bardzo źle działa na moją skórę – przez przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach, zmiany temperatury itd, stała się sucha i szorstka, a wszystkie do tej pory stosowane kosmetyki do cery tłustej (bo taka mam cerę z natury) dodatkowo ją podrażniały. Ucieszyłam się więc z żelu, który dzisiaj Wam recenzuje – produkt przeznaczony do cery suchej i atopowej, obiecuje również redukcję podrażnień i wyjątkową delikatność. Jak się sprawdził ? Bardzo dobrze ! 


2012/01/21

Ciągle odstające i zadzierające się skórki są chyba największym problemem moich dłoni, odkąd wyeliminowałam problem rozdwajających się paznokci. Dziś napisze Wam o produkcie, dzięki któremu jestem na dobrej drodze do pozbycia się i tego problemu. Odżywczy krem marki Sally Hansen zamówiłam przez przypadek skuszona promocją w sklepie Paatal.pl – zapłaciłam 7 zł za krem do którego był dołączony jeszcze lakier Sally Hansen ;) Jak się okazało ten przypadkowy zakup był strzałem w 10 !


2012/01/11

Z natury jestem posiadaczką cery tłustej, jednak moja cera wyszła z założenie, że tylko krowa nie zmienia zdania i ostatnimi czasy przypomina raczej cerę suchą niż tłustą. Jest to pewnie związane z intensywnym okresem grzewczym, działaniem klimatyzacji i niskimi temperaturami. Tak czy siak postanowiłam działać i nie czekać, aż skóra wysuszy się na wiór - tym bardziej, że dotychczasowe nawilżacze zawiodły i potrzebowałam czegoś więcej. Zainwestowałam w chwalony krem Iwostinu z 40 % lipidów skóry.


2012/01/09

Dziś recenzja produktu owianego legendą – słynne „meteorytki” od Guerlain. Zapakowane w cudowne, luksusowe opakowanie, ze zniewalającym zapachem dla wielu są czymś więcej niż po prostu pudrem rozświetlającym. Ile w tych mitach prawdy ? Przekonajmy się :)


2012/01/07

Jedno z wielu mazideł do ust w mojej kolekcji :) Wyznaję zasadę – co najmniej jeden balsam do ust w każdej torebce i jak do tej pory moje usta mają się dobrze i rzadko kiedy są przesuszone. Choć do tej pory nie odczuwałam potrzeby recenzowania ochronnych pomadek do ust, ten produkt Yes to Carrots zasługuje na posta na blogu :)


2011/12/29

Dzisiaj o produkcie, który gości w mojej kosmetyczce od kilku miesięcy jednak dopiero teraz zebrałam się do zrecenzowania go. Zdecydowanie bardziej wolę wystawiać pozytywne recenzję, więc kiedy kosmetyk nie przypadnie mi do gustu o wiele ciężej mi przysiąść i napisać kilka sensownych słów na jego temat. No, ale oto jest – recenzja ku przestrodze ! :)


2011/12/27

Wiele z Was chciało przeczytać recenzję kremowego różu z Inglota. Oto więc jest :) Testowałam ponad miesiąc, więc myślę, że recenzja będzie obiektywna. Zobaczcie co kryje się w tym małym, niepozornym słoiczku.

2011/12/20

Ile ja się naczytałam o tym kosmetycznym cudzie ! Wystarczy spojrzeć na ilość pozytywnych recenzji na wizażu. Nic dziwnego, że moje oczekiwania co do tego produktu były na prawdę wysokie. Chciałam tylko jednego – poprawienia kolorytu skóry, która na co dzień w okresie zimowym wygląda szaro i na zmęczoną. Reszta działania była mniej ważna, ale oczywiście byłoby miło jeśli ten cud kosmetyk uczyniłby z moją skórą...cuda ! :)

 

2011/12/18

Dzisiaj recenzja, którą zapowiadałam dawno dawno temu. Cień Kobo leży w mojej kosmetyczce już od dawna – jednak nie umiałam zebrać się w sobie, by napisać jego recenzję. Warto wspomnieć również jak weszłam w posiadanie tego kosmetyku. Otóż kupując go w pośpiechu w DN myślałam, że to...róż-rozświetlacz. Dopiero w domu odkryłam, że to cień. Nie przywiązuję jednak zbytniej uwagi do nazw kosmetyków, ale o tym w recenzji :)