• Shiseido Perfect Rouge Lipstick

    Nie wierzę w to co piszę, ale produkty do ust z Chanel znalazły silnego konkurenta w mojej kosmetyczce. Jest nim produkt marki Shiseido - szminka Perfect Rouge w kolorze PK307. Produkt przypadł mi tak do gustu, że już wkrótce sprawię mu przyjaciela...
  • Marionnaud First Wrinkles Serum

    Niedawno wybiło mi ćwierćwiecze moje istnienia na ziemskim padole. Prawda jest brutalna - nie młodnieję. Od jakiegoś czasu inwestuję więc w kosmetyki pielęgnacyjne, które mają mnie chronić przez pierwszymi zmarszczkami (które pojawiają się niechybnie!)...
  • Shiseido Camellia Compact

    Mam słabość do pięknie wyglądających kosmetyków. Dzięki nim robienie makijażu nawet o 7 rano nie jest straszne.A jeśli w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie także jakość, jestem w siódmym niebie. Nie wahałam się więc długo nad zakupem Camellii...

2014/03/10

Dobry krem matujący to podstawa. Wiedzą o tym wszystkie z Was, które tak jak ja posiadają tłustą cerę. Wiecie pewnie również o tym, jak ciężko znaleźć krem, który utrzyma sebum w ryzach przynajmniej przez pół dnia. Dziś podzielę się z Wami recenzją krem, który jest bliski ideału: matujący, nawilżający i...polski. Pharmaceris znów staje na wysokości zadania.


Kilka słów o produkcie

Dzięki zawartości wyciągu z łopianu o właściwościach przeciwtrądzikowych, krem skutecznie normalizuje wydzielanie sebum i łagodzi zaburzenia czynności skóry trądzikowej, pozostawiając skórę matową w ciągu dnia. Biotyna utrzymuje prawidłowy stan skóry, zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia skóry. Specjalistyczne połączenie Glucamu® i kolagenu roślinnego pozostawia skórę nawilżoną i gładką.

Cena: ok. 40 zł






Moja opinia o produkcie

Jestem pozytywnie zaskoczona działaniem kremu, tym bardziej, że recenzje, które znalazłam w internecie są mało pochlebne. U mnie produkt sprawdza się na prawdę świetnie. W połączeniu z kremem z kwasami na noc (z Clareny) i dobrym podkładem (obecnie EL DWL) błyszczenie mojej skóry zostało porządnie zminimalizowane. Nadal oczywiście nie jest idealnie, ale...Na kremie makijaż trzyma się cały dzień. Po drugie, zamiast strasznego tłustego blasku, w połowie dnia pojawia się tylko delikatne świecenie, które przyznam że nie szczególnie mi przeszkadza. Sam krem nie daje płaskiego matu co również odnotowuje za plus - cera jest nawilżona i delikatnie zmatowiona, taki efekt lubię najbardziej. Sebostatic posiada wygodne opakowanie z pompką - rozwiązanie higieniczne i komfortowe. Poza tym bardzo lubię lekko herbaciany zapach. Zachęcam Was do wypróbowania kosmetyku - jestem ciekawa jak spisze się  u Was. 


Konkurs dla was!

Jeśli tak jak i ja, zmagacie się z cerą tłustą i skłonną do wyprysków - zachęcam do wzięcia udziału w mini-konkursie. Do wygrania zestaw niespodzianka z nowościami od Under20.


Konkurs przeznaczony tylko dla obserwatorów bloga. Trwa do 17 marca włącznie.


2014/03/08

Tygodnie lecą jak szalone - dni zlewają się w jedną szarą papkę. Muszę coś wymyślić, żeby urozmaicić swoje życie :) Jak walczyć z rutyną i nudą ?! Help!


W poniedziałek przeczytacie o rewelacyjnym kremie matującym z Pharmaceris - przy okazji będzie na Was czekać mały konkurs z marką Eris w roli głównej :) 


Środa to dzień kosmetyków rosyjskich - niedawno poczyniłam spore zamówienie w Skarbach Syberii. Zobaczymy czy wpłyną pozytywnie na kondycję moich prostaków.


Piątek będzie należeć do Deborah Lippmann i trzech pięknych lakierów, które wyhaczyłam niedawno w TK Maxx.

Lista postów z tego tygodnia, prezentuje się następująco:

Weekendujcie się !

2014/03/07

Jakiś czas temu w cyklu "Obiekt pożądania" pisałam Wam o poszukiwaniach matowej czerwonej szminki. Na celu była szminka Chanel, do której kupna się przymierzałam. Ostatnio jednak miałam okazję odwiedzić Łódź, gdzie zajrzałam do Douglasa w celu przyjrzenia się nowościom MAC. Nowości żadnych nie kupiłam, ale czerwoną szminkę i owszem. Russian Red jest idealna!







Przyznam, że nie miała jeszcze debiutu na ustach - póki co jej się przyglądam i rozmyślam na jaką to okazję przywdziać Russian Red.

2014/03/06

Żakiety to jeden z moich ulubionych elementów stroju. Są uniwersalne - świetnie wyglądają zarówno w zestawieniach nonszalanckich, jak i eleganckich. Dobrze skrojone, świetnie podkreślają sylwetkę. Mam również skłonność do kroju typu ramoneska. Połączenie tych dwóch rzeczy nigdy nie może wyjść źle. Spójrzcie na ten żakiet z Mango! Rewelacja!

Żakardowa kurtka

Żakardowa kurtka

Cena to 269 zł - coś czuję, że niedługo będzie mój!

2014/03/05

Dziś to, co wierząc statystykom, lubicie najbardziej - czyli zakupy. Idzie wiosna, więc czas trochę odświeżyć swoją garderobę. Poza tym nadal na resztkach wyprzedaży można znaleźć prawdziwe przecenione cuda - 70 % w dół to teraz norma. Warto więc poświęcić trochę czasu i poszperać między wieszakami.



Lordsy z końskim włosiem w panterke to mój nalepszy zakup. Za idealnymi chodziłam ponad 2 lata, aż w końcu dopadłam te - przecenione z ponad 400 zł na 130. (Stefanel)



Basicowy top z przyjemnej w dotyku bawełny, który idealnie dopasowuje się do naszego ciała. Świetny jako baza pod prześwitujące tkaniny. Cena: 114 zł (Stefanel)



Ręcznie wyszywany top-nietoperz to również łup z wyprzedaży w Stefanelu. Nie pamiętam jego wyjściowe ceny - po przecenie kosztował ok.150 zł.



Kardigan typu waterfall to natomiast łup z Royal Collection. Muszę go pochwalić za świetnego gatunku bawełnę. Noszenie tak przyjemnego w dotyku materiału to sama przyjemność. Cena: 69 zł


 No i zakupy z Sephory, a właściwie zakup - powracam do podkład Double Wear Light. Mam nadzieję, że oprócz opakowania niewiele w nim się zmieniło.

 Co Wam najbardziej przypadło do gustu?

2014/03/04

Po raz kolejny na blogu Disclosure tym razem we współpracy z London Grammar. Uwielbiam takie housowe, lekkie brzmienia. Nic bardzie nie pobudza do działania. Bardzo żałuję, że tak późno dowiedziałam się o koncercie Disclosure w warszawskim Palladium - z chęcią bym się wybrała.



Miłego słuchania!

2014/03/03

Kolejna porcja kosmetyków trafiła do kosza - tym razem były to tylko kosmetyki pielęgnacyjne. Przyznam, że większość z nich była na wykończeniu już od dawna, ale wreszcie w lutym zmobilizowałam się, by ostatecznie sięgnęły dna. Zobaczcie czy kosmetyczny żywot został zakończony.



L'occitane Dry Skin Hand Cream - zdecydowanie mój ulubiony krem do rąk. Piękny zapach, bardzo dobre nawilżenie, no i te rozczulające małe opakowania ;) 


Lirene Young20 Pianka Myjąca - laboratorium Eris ma nosa do dobrych kosmetyków myjących dla twarzy. To już kolejny produkt, który bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie radzi sobie nawet z makijażem, ładnie pachnie, no i ta konsystencja przypominająca bitą śmietanę. A przy tym wszystkim zero kalorii ;) 


Batiste Dry Shampoo - czyli moje zmierzenie z legendą. Przyzwoity szampon, jednak nie byłam pełna zachwytu jak niektóre z Was. Włosy odświeżał, ale nie na długo. Jestem ciekawa innych wersji produktu.


Yes to Carrots Body Wash - marchewkowe produkty darzę miłością nieskończoną. Wszystko co wychodzi z linii YtC sprawdza się u mnie świetnie. To samo było z peelingiem. Pełną recenzję znajdziecie tutaj: http://cforcraving.blogspot.com/2014/01/yes-to-carrots-peeling.html


Givenchy Hydra Sparkling Serum - a tutaj dla odmiany wielka klapa za niebagatelną sumkę...Moje żale przeczytacie tutaj: http://cforcraving.blogspot.com/2013/06/givenchy-hydra-sparkling-serum.html


Gewohl Bambus Peeling - rewelacyjny peeling do stóp. Szczególnie lubiłam go robić po całym dniu na obcasach :) Odpręża, relaksuje i pielęgnuje stopy. Kosmetyk na 5 z plusem. Recenzje kosmetyków Gewohl przeczytacie tutaj: http://cforcraving.blogspot.com/2013/07/domowe-spa-z-gewohl.html

A teraz ruszam z wykańczaniem kosmetyków na marzec ;) 

2014/03/01

Sobota to u mnie zdecydowanie dzień blogowy - to właśnie w weekend powstają posty i zdjęcia na kolejny tydzień. Niestety mam dość ciemne mieszkanie i właściwie sobotni poranek to jedyna szansa na stworzenie wyraźnych i jasnych zdjęć. Zobaczcie o czym przeczytacie za tydzień.


W poniedziałek zobaczycie uroczą gromadkę kosmetyków, które sięgnęły dna. Czy powiem im "Do widzenia" na zawsze, czy to tylko chwilowe rozstanie ? Ach, te napięcie!


Niedawno byłam również na zakupach...Na resztkach wyprzedaży upolowałam prawdziwe okazje!


W piątek zobaczycie prawdziwą królową szminek. Matowa czerwień w wydani MAC - ideał!

Ten tydzień ewidentnie przebiegał w rytmach Depeche Mode (poniedziałkowy koncert!). Marzyłam o zdrowych paznokciach i o sukience z Simple. Na stopach gościły nowe baletki. Zachęcałam Was również do uczty w postaci polędwicy z dorsza.

Miłego weekendowania - ja właśnie wybieram się na wiosenny spacer :)