319 zł za 75 ml. Tyle kosztuje recenzowany dzisiaj produkt. Zaczynam post mocnym uderzeniem, bo tradycyjnie przy używaniu produktów z tzw. półki luksusowej naszły mnie myśli „Czy warto? Czy droższe znaczy lepsze ?”. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z własnego doświadczenia wiem, że reguła „droższe=lepsze” ima się podkładów czy pudrów (zawsze kupując tańszy podkład niż mój ulubiony Double Wear Light żałuję). Błyszczyków niekoniecznie – zarówno Chanel czy Viperę zjada się tak samo szybko (choć być może Chanel jest mniej kaloryczny ;)) Są więc produkty na które warto wydać więcej pieniędzy. Jak to jest z kosmetykami pielęgnacyjnymi ? Nie ukrywam, że lubię luksusowe kosmetyki, jednak do tej pory moje doświadczenia z kosmetykami pielęgnacyjnymi tego typu są raczej negatywne. Zawsze jestem rozczarowana i z podkulonym ogonem wracam do produktów aptecznych. Kiedy jednak otrzymałam szansę przetestowania produktu Rexaline od portalu Uroda i Zdrowie nie wahałam się ani chwili. Produkt brzmiał jak wybawienie dla moich problemów - nawilżający szok dla twojej skóry, blask, redukcja objawów zmęczenia, a na dodatek wygładzenie pierwszych zmarszczek. Brzmi pięknie, prawda ? Natychmiast pojawiły się ogromne nadzieje, liczenie na cud i wiara, iż jest to niemal produkt inteligentny...niemal zdolny do samodzielnego życia (ok -przesadziłam ;)). Jaka okazała się rzeczywistość ? Jak to zwykle bywa - nie do końca zgodna z tym co sobie wymarzyłam po przeczytaniu ulotki ;)
Na poniższym zestawieniu możecie przeczytać wszystko co znajduje się na ulotce wewnątrz opakowania. Przyznacie, że robi wrażenie ?
Gdzie można kupić produkt ?
Produkt będzie dostępny wyłącznie w perfumeriach Sephora. Koszt to 319 zl za 75 ml.
Opakowanie
Maseczkę otrzymujemy w kartoniku. Sam produkt natomiast zamknięty jest w miękkiej fioletowej tubce. Taką formę przechowywania kosmetyków lubię najbardziej – nie ma problemu z wydostaniem produktu, aż do ostatniej kropli :)
Konsystencja
Maseczka ma formę zielonkawego kremo-żelu. Ogólnie jej konsystencja jest bardzo lekka, nałożona na twarz przyjemnie chłodzi. Nie wsiąka całkowicie w naszą buzię – cały czas wyczuwalna jest lekka warstwa żelu, którą zmywamy lub wycieramy po upływie 15 minut.
Aplikacja
Maseczką aplikuje się bardzo dobrze. Nie spływa z twarzy, a dzięki żelowej konsystencji łatwo się ją rozprowadza. Producent zaleca dwa sposoby aplikacji – na 10-15 minut po czym spłukujemy resztę maseczki wodą (dodajemy od razu skórze blasku), lub po 15 minutach ścieramy nadmiar maseczki chusteczką, a resztę zostawiamy na noc i dopiero rano myjemy twarz (i tak codziennie przez 7 dni, by uzyskać najlepsze efekty). Wypróbowałam oba sposoby i powiem Wam, że w przypadku opcji drugiej dosyć denerwującą rzeczą było rolowanie się pozostałości maseczki na twarzy – wystarczyło potrzeć skórę palcami, a niewytarta warstwa maseczki nieestetycznie się rolowała. Dlatego dobrym pomysłem jest nakładanie jej 15 minut przed spaniem :) wtedy ten problem po prostu prześpimy :D
Zapach
Bardzo przyjemny, nienachalny i relaksujący. Nie przypomina mi niczego, jest raczej chemiczny. Ale na prawdę ładny.
Działanie
Najważniejsza część – pozwólcie, że trochę się wygadam :) Otóż maseczką stosowałam ja – lat 24 posiadaczka cery tłustej, ale chwilowo przesuszonej i odwiecznie pozbawionej blasku, z pierwszym zmarszczkami mimicznymi – oraz moja mama – kobieta po 40, ze skórą suchą i skłonną do podrażnień ze zmarszczkami trochę większymi niż ja (sorry mamo!). Obie stosowałyśmy kurację 7 dniową, ja natomiast wypróbowałam maseczkę również doraźnie. Podzielę więc tą część recenzji na części w zależności od użytkownika i rodzaju użytkowania.
- Kuracja 7 dniowa w przypadku cery tłustej
Producent obiecuje cuda po tego typu kuracji. Niesamowite nawilżenie, efekt liftingu, jednolity wygląd – to słowa z ulotki. A teraz moje słowa – po pierwszych 2 dniach byłam zachwycona. Rano po użyciu maseczki budziłam się z miękką skórą jak pupcia niemowlaczka. Cera faktycznie wyglądała lepiej, sprawiała wrażenie świetnie nawilżonej. Pierwsze zgrzyty pojawiły się w dzień 4 kiedy zauważyłam suche skórki na mojej twarzy, gdy zmyłam rano maseczkę. Jednak to co zauważyłam po 7 dniach kuracji totalnie mnie załamało. Produkt niesamowicie zapchał mi pory – całe policzki mam pokryte w drobnych, podskórnych krostkach. Niestety jestem pewna, że jest to wina tej maseczki, gdyż był to jedyny nowy produkt, który stosowałam do twarzy. Szukałam winowajcy w składzie i jedynym podejrzanym wydaje się być gliceryna – na kilku portalach znalazłam informację o jej skłonności do zapychania mieszków włosowych właśnie przy skórach tłustych. Pomijając fakt zapchania po 7 dniowej kuracji tym specyfikiem nie zauważyłam żadnego dogłębnego nawilżenia. Wraz z odstawieniem maseczki zniknęło uczucie wygładzenia i nawilżenia...Chyba nie tego oczekuje się po tak drogim produkcie.
- Kuracja 7- dniowa w przypadku cery suchej i skłonnej do podrażnień
W przypadku mojej mamy maseczka sprawdziła się trochę lepiej. Nie zapchała porów, więc najwidoczniej była to wyłącznie indywidualna reakcja skórna. Mama była zadowolona z efektów porannych po stosowaniu maseczki – chwaliła ją za nawilżanie i wygładzanie skóry. Wskazała również, że po takiej aplikacji skóra lepiej przyjmuje kosmetyki kolorowe – na nawilżonej tym preparatem twarzy o wiele lepiej wygląda podkład i inne produkty do twarzy. Wraz z mamą mamy jednak pewne wspólne spostrzeżenie – obie po 7 dniach kuracji nie zauważyłyśmy obiecanego nawilżenia. Owszem skóra wygląda na nawilżoną i szczęśliwą w trakcie stosowania, jednak już na drugi dzień po odstawieniu preparatu uczucie to znika. To trochę jak w przypadku działania silikonów na włosy – dopóki je stosujemy wszystko jest pięknie, jednak porządne oczyszczenie włosów ukazuje nam niestety smutną prawdę o ich stanie. Nie zauważyłyśmy również żadnego działania na zmarszczki.
- Stosowanie doraźne, 10-15 minut
Jeśli mam być szczera to myślę, że to jest prawdziwe przeznaczenie tego produktu. Po 10-15 minutach nie oczekuję od niego dogłębnego nawilżenia. Występuje za to obiecana poprawa wyglądu skóry – skórą wygląda na szczęśliwą i zadbaną dzięki momentalnemu wygładzeniu. Jest to taki zastrzyk energii dla skóry. Myślę, że maseczkę warto stosować zawsze wtedy, gdy nasza skóra ma zły dzień, gdyż jako rozwiązanie szybkie i skuteczne sprawdza się doskonale.
Stosunek jakość-cena
Zgodnie z mamą stwierdziłyśmy, że nie warto. Jest wiele produktów nawilżających w niższych cenach, których efekt może być porównywalny z produktem Rexaline. Ja chociażby wspomnę o maseczce Awokado z Bielendy, która zawsze sprawdza się u mnie w sytuacjach awaryjnych, gdy skóra wymaga natychmiastowego wygładzenia i efektu nawilżenia. Jeśli chodzi o dogłębne nawilżanie skóry to chyba nie pomoże nic innego jak systematyczność i nie doprowadzanie skóry do przesuszenia :)
Plusy:
- zapach i opakowanie
- dobre działanie doraźne
- uczucie wygładzenia i „efekt” nawilżenia
- brak w składzie parabenów
Minusy:
- efekty są bardzo powierzchowne, znikają wraz z zakończeniem kuracji
- cena
- możliwe zapchanie porów (choć podkreślam, że to raczej indywidualna reakcja skóry)
- produkt ma tendencję do rolowania się
no faktycznie ... biorąc pod uwagę cenę można by spodziewać się czegoś lepszego ;)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o dobre nawilżenie skóry przesuszonej to spróbuj sobie Maseczki Satysfakcja z Dermiki :) U mnie jako jedyna a daje rade :)
OdpowiedzUsuńMam podobne odczucia jeśli chodzi o Idealist Serum Lauder Kiedy zaczęłam go używać byłam zachwycona gładkością buzi, jednak nie miałam wtedy zielonego pojęcia o składach kosmetyków a w tym aż roi się od silikonów 300zł za bazę silikonową to zdecydowanie za dużo ! Pradziwy efekt wygładzający dało mi wsmarowywanie żelu hialuronowego z paroma kroplami oleju (arganowy,tamanu,z pestek malin) Moja mama, która jest zdrowo po 50 jest zachwycona tą metodą nawilżenia (stosuje ją na wieczór i rano pod make up ) a przeszła w swoim życiu przez shiseido, la prairie, la mer i nic się do hialuronowego nie umywa jej zdaniem :)
OdpowiedzUsuńpewnie tez czytając ulotkę byłabym pełna zachwytu i nadziei.. A jednak nie do końca... szkoda;(
OdpowiedzUsuńja już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam, że słabo nawilża moją mieszaną cerę. Za to mogę pochwalić maseczkę nawilżającą marki Algenist (na wyłączność Sephory) Firming & Lifting Intensive Mask - Mama będzie jeszcze bardziej zachwycona. Cena 199 złza 75 ml. A co do Rexaline, to ich serum to chyba najlepszy produkt.
OdpowiedzUsuńJak na tak drogi kosmetyk też spodziewałabym się więcej. Miałam kiedyś maseczkę z Clarinsa, tej nie trzeba było spłukiwać a i działanie było rewelacyjne. Cena też była dużo mniejsza niż w tym przypadku. Na pielęgnację nie żałuję ze względu na kaprysy mojej cery ale do pewnych granic. ;)
OdpowiedzUsuńCzyli jednak nie wszystko co drogie jest dobre :) Z tym zapchaniem to wielka szkoda :(
OdpowiedzUsuńta cena jest przerażająca... a jak widać, nie jest to cudowny produkt.
OdpowiedzUsuńO Boże, 319 zł to kupa kasy i za 75 ml, chociaż nie wiem, co by robiła z moją twarzą, nie skusiłabym się...
OdpowiedzUsuńNo to widzę nie warto kupować czegoś tak drogiego skoro są lepsze, tańsze produkty ^^
OdpowiedzUsuńcena mnie powaliła i na tym skończę moją wypowiedź ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że efekty tak krótkotrwałe
OdpowiedzUsuńcena straszna jak na takie efekty;o
OdpowiedzUsuńcena mało kusząca.. jak i okazuje się cała reszta..
OdpowiedzUsuńOjoj, musiałabym być bardzo zdesperowaną kosmetoholiczką, żeby za maseczkę zapłacić tyle kasy ;)
OdpowiedzUsuńW moim przypadku droższe=lepsze też nie zawsze się sprawdza- nawet w przypadku podkładów. Kupiłam sobie kiedyś Teint Idole Silky Mat z Lancome (oczywiście nie jest to podkład najdroższy jaki istnieje, ale dla mnie to i tak było sporo- 1/3 moich miesięcznych dochodów xD)- i byłam załamana... Skończyło się po 3-4 użyciach. Podkład dosłownie ważył mi się na twarzy, ścierał nierównomiernie, w ogóle nie zakrywał niedoskonałości i ciemniał po 30 minutach... To było straszne- kupiłam odcień, który wydawał mi się odpowiedni, a po pół godziny wyglądałam jak skwarek z solarium :/ Dlatego pokornie wróciłam do mojego ukochanego Bourjois Healthy Mix, który kosztuje 60zł (na wyprzedaży można dostać za 30-40zł) i na razie nie eksperymentuję z droższymi podkładami :)
pozdrawiam
Kasia
Używam, mam cerę mieszaną w kierunku suchej i moim zdaniem maska jest świetna. Wałkuje się tylko przy nałożeniu b.grubej warstwy. Pozostawia skórę nawodnioną i przynosi ulgę. W moim wypadku efekty też wcale nie są krótkotrwałe: zastosowanie raz w tygodniu niweluje dyskomfortowe uczucie ściągnięcia skóry, nic mi się nie łuszczy i skóra wygląda po prostu zdrowiej. Do tego z mojej twarzy zniknęły podrażnienia, o co też podejrzewam tą maseczkę. Jak widać- ile osób tyle reakcji. Dla ciekawych polecam zaopatrzenie się w próbkę i przetestowanie produktu na sobie.
OdpowiedzUsuńMieszkam w Holandii i ta maseczke mozna tutaj kupic za 45 euro.Ja zaplacilam za nia w promocji Douglasa 35 euro.
OdpowiedzUsuńOd razu postanowilam zastosowac ja jako 7 dniowa nocna kuracje.Mam cere mieszana raczej bezproblemowa.Niestety juz w 4 dniu moja skora byla zapchana porami ale postanowilam uzywac jej do konca.W 7 dniu moja skora wygladala tragicznie.Minal juz tydzien a ja nadal mam ropne wypryski na twarzy.Lubie probowac kosmetyczne nowosci ale ta maseczka o ktorej marzylam okazala sie najgorszym kosmetykiem w moim zyciu.